Do 10 lat więzienia grozi dwóm kieszonkowcom, którzy bezczelnie okradli kobiety na Pradze-Północ. Pokrzywdzone dopiero w domu orientowały się, że ktoś je okradł.
Kilka tygodni trwały poszukiwania kieszonkowców, którzy działali na terenie Pragi.
Kobiety okradzione
Wszystko zaczęło się w połowie lutego. Jak relacjonuje Komenda Stołeczna Policji, kobieta odwiedziła swój bank. Podczas wizyty dowiedziała się, że ktoś wykonał kilka płatności jej kartą bankomatową. Straciła ponad 800 złotych. Kartę złodziej zapewne ukradł w autobusie. Pokrzywdzona zgłosiła się na policję. Miesiąc później inna mieszkanka dzielnicy robiła zakupy w praskim dyskoncie. Spokojnie wróciła do domu. Wtedy dostała powiadomienie z banku o nieudanej transakcji płatniczej jej kartą. Zanim jednak zdążyła ją zablokować, ktoś wykonał kartą kilka transakcji na łączną kwotę ponad 400 złotych. Zorientowała się, że padła ofiarą złodzieja, który okradł ją w sklepie. Sprawę zgłosiła na komisariat – relacjonuje policja. Kryminalni przeprowadzili czynności operacyjne, wytypowali dwóch mężczyzn, którzy dopuszczali się kradzieży kieszonkowych głównie w autobusach i tramwajach.
Materiały zebrane przez policjantów jednoznacznie wskazywały na ich udział w obu kradzieżach. Mimo że mężczyźni działali razem, to jednak 47-latek szczególnie wyróżniał się w tym duecie, ze względu na “bogatą” kartotekę kryminalną. Kryminalni ustalili, że mężczyźni mieszkają w hostelu na terenie Bemowa. Udali się tam i ich zatrzymali. Okazało się, że obaj byli poszukiwani. 41-latek do ustalenia miejsca pobytu do celów prawnych przez południowopraską prokuraturę. 47-latek sądowym nakazem doprowadzenia, celem odbycia kary 364 dni aresztu za liczne kradzieże i kradzieże z włamaniem. Mężczyźni trafili do komendy przy ulicy Jagiellońskiej. Tam usłyszeli zarzuty za kradzieże i nieautoryzowane płatności cudzymi kartami. Obaj przyznali się do popełnienia tych przestępstw. Grozi im kara do 10 lat pozbawienia wolności. 47-latek trafił do aresztu – podsumowuje policja.



