To była naprawdę dramatyczna akcja, liczył się czas. A widok, był naprawdę wstrząsający. Młody mężczyzna leżał na ulicy Chmielnej, przy Nowym Świecie. Wokół było pełno krwi, mężczyzna nie ruszał się.
Do zdarzenia doszło kilka dni temu w Śródmieściu. Jak relacjonuje Straż Miejska minęła godzina 1.30. Strażnicy z Oddziału Specjalistycznego patrolowali Śródmieście. Na ulicy Chmielnej przy Nowym Świecie zauważyli leżącego na chodniku mężczyznę. Miał około około 35 lat. Leżał w kałuży krwi. Nie ruszał się. Funkcjonariusze natychmiast podjęli interwencję. Mężczyzna krwawił, bo miał rozcięty łuk brwiowy, był nieprzytomny, ale oddychał. Strażnicy wezwali pogotowie ratunkowe. Przed przyjazdem karetki strażnicy okryli mężczyznę kocem termicznym i założyli na ranę opatrunek. Zmierzyli także ciśnienie i saturację krwi. Z informacji świadków zdarzenia wynikało, że mężczyzna mógł doznać ataku padaczki. Strażnicy zaopiekowali się chorym do przyjazdu karetki. Około godziny 2 w nocy przyjechała ekipa pogotowia i zabrała chorego mężczyznę do szpitala – relacjonuje Straż Miejska. Warto pamiętać, by nie przechodzić obojętnie obok leżących osób. Pozory mylą i często zdarza się, że człowiek wygląda na pijanego, podczas gdy potrzebuje natychmiastowej pomocy. I liczą się sekundy.



