Mężczyzna na Pradze-Południe szedł ulicą, nagle zasłabł. Wykorzystał to złodziej. Podszedł do pokrzywdzonego. Zamiast udzielić pomocy, zabrał z portfela cztery tysiące. Na szczęście inni przechodnie zauważyli leżącego. Udzielili pomocy, wezwali pomoc. A co z rabusiem?
Jak informuje Komenda Stołeczna Policji, do zdarzenia doszło kilka dni temu na Pradze-Południe. Pokrzywdzony szedł ulicą, nagle zasłabł i osunął się na chodnik. Stracił przytomność. Najprawdopodobniej doznał on mikroudaru. Reakcja przechodniów, a potem interwencja pogotowia sprawiły, że trafił do szpitala. Tam lekarze udzielili mu profesjonalnej pomocy medycznej. Mężczyzna wrócił do zdrowia. Jednak wtedy zorientował się, że ktoś go okradł. Przed zasłabnięciem miał bowiem w kieszeni 4 tysiące złotych. Mężczyzna powiadomił policję.
Złożył zawiadomienie o przestępstwie. Niestety wtedy jeszcze nie znał żadnych szczegółów. Udar sprawił, że nie pamiętał szczegółów – informuje policja. Jednak po pewnym czasie dokonał kilku ustaleń i pozyskał, jak się okazało bezcenne informacje. Między innymi to, skąd został zabrany do szpitala oraz że jest tam monitoring. Jak relacjonuje policja, sprawą zajęli się operacyjni. Dzięki przekazanym przez pokrzywdzonego informacjom i własnym ustaleniom bardzo szybko potwierdzili, że faktycznie doszło do kradzieży. Wytypowali też sprawcę tego przestępstwa. Kilka dni temu zatrzymali 30-latka. Mężczyzna trafił do Prokuratury Rejonowej Praga-Południe. Tam 30-latek usłyszał zarzut. Grozi mu do 5 lat więzienia.



