Pożary balkonów i mieszkań, niezwykle groźna sytuacja na Białołęce, szczęśliwie bez konsekwencji. Noc sylwestrowa w stolicy nie była spokojna.
W noc sylwestrową w Warszawie doszło do 35 pożarów. Kilka z nich było niezwykle groźnych. Na Białołęce zapalił się zbiornik z gazem do ogrzewania. Na miejsce przyjechali strażacy, którzy ugasili ogień. Akcja z uwagi na zagrożenie wybuchem była skomplikowana i trwała kilka godzin. Również na Białołęce paliła się wiata przed budynkiem. Z kolei na Targówku zapalił się lokal w budynku mieszkalnym przy ulicy Remiszewskiej. Ogień pojawił się na balkonie. Najprawdopodobniej od wrzuconej na balkon petardy. Do podobnego pożaru doszło na Pradze-Południe. Również od wrzuconej petardy zapalił się balkon w bloku mieszkalnym przy ulicy Jugosłowiańskiej na Gocławiu. Lokatorzy o sprawie dowiedzieli się z mediów społecznościowych. Zostali bez dachu nad głową. Przyczyny pożarów w Warszawie wyjaśnia policja. Do najbardziej tragicznego pożaru doszło na Mazowszu, pod Kozienicami – zginął 64-letni mężczyzna. Zaś w całym kraju strażacy interweniowali ponad tysiąc razy. W noc sylwestrową życie straciło osiem osób. Jedna zginęła w pożarze. Siedem z innych przyczyn (np. w wypadkach komunikacyjnych). (az)



