Szokujący wypadek na pl. Zamkowym. Starszy pan szedł trzymając na rękach wnuczkę. Łapał bańki mydlane, nagle poślizgnął się i upuścił dziewczynkę, która uderzyła tyłem główki o ziemię.
Dramat rozegrał się w niedzielę. Jak informuje Straż Miejska, kwadrans przed godziną 15 do strażników miejskich na placu Zamkowym podbiegła kobieta, która poinformowała, że przed kościołem św. Anny, małe dziecko doznało urazu głowy. Funkcjonariusze natychmiast udali się na miejsce wypadku. Zastali tam kilka zdenerwowanych osób, które wzajemnie się przekrzykiwały, pokazując na małą dziewczynkę. Jak się okazało, chwilę wcześniej turyści z Mielca przechodzili przed kościołem. Widzieli, jak dziadek, niosący na ręku dwuletnią dziewczynkę, łapał puszczane tam bańki mydlane. W pewnej chwili mężczyzna poślizgnął się i wypuścił dziecko z rąk. Dziewczynka upadła na chodnik i uderzyła tyłem głowy o twarde podłoże – relacjonuje Straż Miejska. Na głowie dwulatki pojawił się sporej wielkości guz. Strażnicy natychmiast wezwali pogotowie ratunkowe. W trakcie oczekiwania na przyjazd karetki funkcjonariusze monitorowali stan dziecka. Ratownicy z pogotowia zbadali małą i skierowali ją wraz z matką do pobliskiego szpitala dziecięcego przy ulicy Kopernika – podsumowuje Straż Miejska.



