Zima ma swój urok, jest jednak śmiertelnie groźna dla ludzi nie mających dachu nad głową. O krok od tragedii było w miniony czwartek na Pradze-Południe. Mężczyzna prawie zamarzł w starym bunkrze.
Jak relacjonuje Straż Miejska w czwartek, kwadrans po godzinie 20 strażnicy patrolujący tereny dzielnicy dowiedzieli się, że na dawnym terenie wojskowym zamarza człowiek. „Gdzieś, na powojskowych terenach przy ulicy Begonii jest człowiek, potrzebuje pomocy” – powiadomił zgłaszający. Faktycznie w niszczejącym bunkrze, pod stertą połamanych mebli i starych kołder leżał wychłodzony mężczyzna. Oddychał. Był jednak tak osłabiony, że nie mógł odpowiadać na pytania – relacjonuje Straż Miejska. Strażnicy wezwali pogotowie i do jego przyjazdu czuwali, monitorując stan poszkodowanego. Ze względu na fatalny dostęp, konieczne było dodatkowe wsparcie straży pożarnej, która utorowała drogę karetce. Ratującym udało się wydobyć mężczyznę z walącego się bunkra, a medycy natychmiast zabrali zziębniętego człowieka do szpitala na Szaserów, gdzie otrzyma niezbędną pomoc.



