Polską politykę po 1989 roku można podzielić z grubsza na dwa okresy. Pierwszy transformacyjny z lat 1989 – 2005, z jasnym podziałem na postkomunę i postsolidarność. I drugi, PO-PIS-owy, od 2005 roku. Zdaniem części ekspertów ale i samych polityków na naszych oczach ten etap właśnie się kończy. Definitywny koniec nastąpi wraz z wyborami prezydenckimi 2025 roku. Powodem jest wyczerpanie się formuły totalnej plemiennej wojny, którą oferują Polakom liderzy obu zwalczających się obozów. Szczególnie w sytuacji wojny realnej, tuż przy granicy. Zdaniem ekspertów z jednej strony słabnie prezes PiS, Jarosław Kaczyński. Z drugiej całkowicie zużył się pomysł zarządzania partią przez Donalda Tuska. – Jeszcze przed wyborami Solidarna Polska może być zmarginalizowana, zaś jej rolę we współpracy z rządem może zacząć pełnić Polskie Stronnictwo Ludowe – mówi dr Andrzej Anusz, politolog, Instytut Piłsudskiego. Według ekspertów po wyborach 2023 roku PiS będzie osłabiony, ale dzięki wsparciu prezydenta Dudy wciąż będzie współrządzić. Jako prawdopodobny scenariusz nasi rozmówcy wskazują taki, że w latach 2023 – 2025 rządzi rząd ekspercki, doraźne koalicje montowane przez prezydenta. W tym samym czasie dochodzi do totalnego przegrupowania opozycji, najprawdopodobniej liderem zostanie prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski. Będzie on też faworytem wyborów prezydenckich. Elekcja 2025 roku skończy rządy PiS. Nie można wykluczyć, że skończy też podział na PO-PiS, wyłoni zupełnie nowe formacje.



