
Rafał Trzaskowski nie ma szczęścia. Wybory przegrał minimalnie, jego ruch miał być nadzieją opozycji, tymczasem jest niewidoczny, złośliwi nawet nazywają go „opozycją bezobjawową”. Trudno jednak się dziwić, skoro problemy w stolicy mogą naprawdę przytłoczyć. Jak nie awaria Czajki, to problem autobusowy, jak nie autobusowy, to awarie sieci ciepłowniczej. I w gruncie rzeczy można prezydentowi stolicy współczuć. Bo o ile mocny skręt w lewo można oceniać różnie, ale tu ocena uzależniona jest od naszych subiektywnych ocen, tak w przypadku awarii są one realnym problemem. Różnice zdań pojawiają się przy ocenie roli samego prezydenta. I przyznam, że ocena jest dosyć trudna… Bo z jednej strony, to nie Rafał Trzaskowski, ale poprzednicy (z Hanną Gronkiewicz-Waltz na czele) realizowali takie inwestycje, jak budowa Czajki. Więc trudno prezydenta winić. Ale też Rafał Trzaskowski przez rok lekceważył problem, sygnalizowany przez miejską opozycję. To nie Trzaskowski sprzedawal SPEC, ale reprezentuje formację, której prezydent to robiła, w dodatku seria awarii ciepła i wodociągów ma miejsce tu i teraz, w czasie rządów Trzaskowskiego. Wreszcie – Rafała Trzaskowskiego nie da się powiązać personalnie z aferą warszawską. Ale temat wraca jak bumerang, również w bieżącym numerze „Nowego Telegrafu Warszawskiego” piszemy o tragedii staruszki, której bezprawnie odcięto wodę. Działanie czyścicieli kamienic budzi grozę także dziś. Jak kiedyś pisaliśmy – Rafał Trzaskowski, jeśli nadal chce odgrywać ważną rolę w polityce ogólnopolskiej musiałby albo zrezygnować z prezydentury w stolicy i poświęcić się działaniu w partii, albo jednoznacznie odciąć się od błędów własnej formacji z byłą prezydent, Hanną Gronkiewicz-Waltz na czele. Bo cień HGW zawisł nad miastem i zagraża zarówno dalszej karierze prezydenta, jak dalszemu trwaniu Platformy Obywatelskiej.
*****
Spuścizną po HGW są zarówno takie historie, jak opisywane przez nas tragedia pani Jadwigi, jak i seria awarii. Ostatnio oprócz ciepłowniczych mieliśmy też przerwy w dostawie wody. W środę – na Pradze Południe.
Zapadł wyrok w sprawie Kajetana P., który w 2016 roku na Woli zamordował bestialsko lektorkę języka włoskiego. Kara mogła być tylko jedna – dożywotnie więzienie.
Niestety – marzenia o tym, by rząd znalazł złoty środek i przy zachowaniu norm sanitarnych uwolnił życie społeczne i gospodarkę okazały się płonne. Otwarte zostaną jedynie galerie handlowe i sztuki oraz muzea, zniesione godziny dla seniorów. Zostaną niestety utrzymane zakazy dla siłowni, teatrów, czy kin.



