O ogromnym szczęściu może mówić mieszkanka Bielan. Kobieta nie zorientowała się, że… pali jej się mieszkanie. Na szczęście zauważył to patrol Straży Miejskiej.
Jak informuje Straż Miejska, w środę rano, po godzinie 8.00 patrol przejeżdżał ulicą Kasprowicza. Wzrok funkcjonariuszy przykuły kłęby dymu i płomienie na jednym z balkonów. Funkcjonariusze natychmiast powiadomili o zdarzeniu straż pożarną, a sami pobiegli do budynku. Zagrożony lokal znajdował się na trzecim piętrze. Strażnicy udali się do niego wspólnie z pracownikiem ochrony, który wskazał konkretne mieszkanie – relacjonuje Straż Miejska. Funkcjonariusze stukali do drzwi, słyszeli szczekanie psów, na pukanie nikt nie reagował. Jak relacjonuje Straż Miejska, jeden z funkcjonariuszy nacisnął klamkę. Drzwi nie były zamknięte. W mieszkaniu lokatorka była zdziwiona wizytą. Nie sądziła, że coś się dzieje. Wtedy mundurowi odsłonili zasłony balkonu. Jak relacjonuje Straż, kobieta zamarła z przerażenia. We wnęce o powierzchni kilku metrów szalał ogień. Paliły się drewniane meble wypoczynkowe, ocieplenie budynku, a nawet okno jednego z pokojów. Funkcjonariusze natychmiast przystąpili do gaszenia ognia za pomocą wiadra i misek, co chwile napełnianych wodą. Do przyjazdu straży pożarnej udało się ugasić pożar na tyle, że strażacy musieli tylko dogasić tlącą się jeszcze elewację i dogasające meble – relacjonuje Straż Miejska. Szczęśliwie nikt nie ucierpiał.



