Władimir Putin podpisał dekret, w którym uznał niepodległość separatystycznych republik ludowych na wschodzie Ukrainy. Republiki Donieckiej i Ługańskiej. Potem wysłał wojska na ich teren. Wojna.
USA prowadzi agresywną politykę, z terenu Polski mogą wylecieć zagrażające Rosji rakiety, a Ukraina jako naród nigdy nie istniała. Państwo zostało stworzone przez Rosję. Zjednoczenie Niemiec było wielkim błędem. To najważniejsze tezy z wystąpienia prezydenta Rosji Władimira Putina. Na koniec, po blisko godzinnym wystąpieniu podpisał on dekret o uznaniu separatystycznych republik ługańskiej i donieckiej. To zdaniem większości komentatorów Casus beli. Putin uznał za niepodległe tereny należące formalnie do Ukrainy. W dodatku tylko częściowo są one opanowane przez prorosyjskich separatystów. A skoro tak, to pozostawanie na części terenu wciąż poza rosyjską strefą wpływu będzie teraz pretekstem do wojny. Słowa prezydenta Rosji ostro skrytykowali przedstawiciele Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Unii Europejskiej i NATO. Wszystko wskazuje, że jesteśmy świadkami początku największego konfliktu zbrojnego i kryzysu politycznego od czasu II wojny światowej. Niestety, niedługo swym haniebnym wystąpieniu Putin wysłał wojska – kolumny wojsowch pojazdów w ramach „operacji pokojowej” wjechały do Donbasu. Decyzja o uznaniu niepodległości republik to przesunięcie od 200 kilometrów granicy Ukrainy. Pogwałcenie prawa międzynarodowego.



