Słabość do słodyczy może mieć opłakane skutki. Przekonali się o tym dwaj mężczyźni, którzy okradali sklep na Pradze-Północ. Zauważył ich pracownik ochrony. Złodzieje rzucili się na niego i zaczęli tłuc niemiłosiernie. Za kradzież rozbójniczą, której się dopuścili grozi im do 10 lat więzienia. Zbrodni dokonali dla… 15 czekolad, które ukradli.

Był poranek, około 7.00 rano. Wtedy policjanci z Pragi-Północ otrzymali informację, że w rejonie jednego z miejscowych marketów szarpie się kilku mężczyzn. Jak informuje Komenda Stołeczna Policji po przyjeździe na miejsce okazało się, że jeden z bijących się na widok radiowozu zaczął uciekać. Po chwili 39-latek był już w rękach funkcjonariuszy, a na jego twarzy były widoczne ślady krwi. Dosłownie ulicę dalej wywiadowcy zauważyli dwóch mężczyzn, którzy się bili. Na miejsce przyjechała druga załoga, która rozdzieliła osoby i dokonała rozpytania. Okazało się, że w tym wypadku w szarpaninie brał udział ochroniarz i 33-latek. Z relacji pracownika pobliskiego marketu wynikało, że przyłapał nieuczciwych klientów na kradzieży czekoladek i kiedy próbował ich ująć, mężczyźni wybiegli na ulicę i rzucili się na niego, zadawali mu ciosy zarówno w głowę, jak i po całym ciele, ponadto jeden z napastników użył wobec niego gazu pieprzowego. Zatrzymani mężczyźni trafili do policyjnej izby zatrzymań. Policjanci odzyskali również słodycze o łącznej wartości 225 złotych. Dalej sprawą 33 i 39-latka zajęli się policjanci z wydziału dochodzeniowo-śledczego. Ustalili oni, że straszy mężczyzna był w przeszłości karany za podobne przestępstwa – informuje polcija. Mężczyźni usłyszeli zarzut kradzieży rozbójniczej. Sąd aresztował ich na trzy miesiące. Grozi im do 10 lat pozbawienia wolności.
(źródło: policja)



