Do pięciu lat więzienia grozi mężczyźnie, który podejrzany jest o kradzież rasowego kota o wartości 12 tysięcy złotych.
Do zdarzenia doszło w ubiegłym tygodniu. Jak informuje mazowiecka policja, do grójeckiej komendy zgłosił się mężczyzna. Poinformował, że ktoś ukradł jego kota rasy Maine Coon. Zwierzak spacerował po ogrodzonej posesji i bliskiej okolicy, jednak po pewnym czasie okazało się, że go nie ma. Właściciel od początku był przekonany, że kot nie oddalił się samowolnie i ktoś musiał go zabrać. Chodziło nie tylko o sentyment do domowego pupila, ale również o jego wartość, która sięga 12 tysięcy złotych – relacjonuje policja. Funkcjonariusze zajęli się sprawą. Przeanalizowali okoliczny monitoring. Na nagraniach zarejestrował się samochód, którego kierowca wysiadł, zabrał chodzącego po ulicy w pobliżu posesji kota i odjechał. Policjanci napotkali pojazd i zatrzymali kierującego nim mężczyznę. Okazało się, że zaginiony kot był w domu zatrzymanego 33-latka. Zwierzak na szczęście nie ucierpiał, trafił do właścicieli. 33-letni mężczyzna, który zabrał kora z ulicy, usłyszał zarzut kradzieży. Grozi mu do 5 lat więzienia – podsumowuje policja.



