Niezakręcony termos doprowadził do groźnego wypadku, a mógł skutkować potworną tragedią. Ponad roczne (rok i miesiąc) dziecko wylało na siebie wrzątek z termosu. Poparzyło buzię i klatkę piersiową. Rodzice nie czekali na karetkę. Ruszyli do szpitala. Po drodze spotkali patrol policji, który na sygnale eskortował ich do najbliższej placówki medycznej.
Dramatyczna akcja na drodze S7 w kierunku Kuklina. Jak relacjonuje mazowiecka policja, przy policyjnym patrolu drogowym zatrzymało się osobowe audi. Wysiadł z niego wyraźnie wystraszony Kierowca. W samochodzie przewoził pasażerkę, trzymającą maleńkie dziecko. Mężczyzna wytłumaczył, że wiezie synka do szpitala. Dziecko było przytomne, miało poparzoną wrzątkiem twarz i klatkę piersiową. Rodzice rannego dziecka nie chcieli czekać na przyjazd karetki, próbowali działać jak najszybciej. Policjanci przy użyciu sygnałów świetlnych i dźwiękowych eskortowali samochód z dzieckiem do szpitala w Mławie. 13-miesięczne dziecko otrzymało natychmiastową pomoc medyczną – relacjonuje policja. Gdy emocje opadły, ojciec wyszedł z oddziału ratunkowego do policjantów i podziękował za udzieloną pomoc i bezpieczny, szybki przejazd do szpitala. Wyjaśnił także, jak doszło do wypadku dziecka, które podczas chwilowej nieuwagi rodziców sięgnęło po niezakręcony termos. Wystarczyła chwila, by dziecko przewróciło termos i oblało się wrzątkiem – podsumowuje policja.
„Nowy Telegraf Warszawski” nr 5 (105) luty 2025




