Nawet dziesięć lat grozi mężczyźnie, który włamał się na plebanię na Mazowszu. Intruz do budynku wszedł przez spiżarnię. Miał pecha, bo włączył się monitoring. Włamywacza namierzył wikary, który początkowo uwierzył, że intruz jest po prostu głodny. Okazało się jednak, że zginęły pieniądze.
Do zdarzenia doszło w ostatnią niedzielę w Sokołowie Podlaskim. Jak relacjonuje mazowiecka policja, mężczyzna wypchnął okno w spiżarni plebanii i wszedł do środka. Wewnątrz plebanii uruchomił się monitoring, który zaalarmował księdza wikarego. Zaniepokojony kapłan poszedł do pomieszczenia, gdzie przebywał mężczyzna. Intruz w rozmowie zapewniał, że nie chciał niczego ukraść. Do środka plebanii wszedł, ponieważ doskwierał mu głód – relacjonuje policja. Duchowny wyprowadził nieproszonego gościa poza teren plebanii. Po chwili zorientował się jednak, że głód chyba nie był jedynym powodem niespodziewanej wizyty. Z pomieszczenia zginęły pieniądze. Ksiądz o sprawie powiadomił policję. Funkcjonariusze rozpoczęli czynności. Tego samego dnia sokołowscy mundurowi namierzyli i zatrzymali podejrzanego na terenie Kosowa Lackiego. W prokuraturze mężczyzna usłyszał zarzut kradzieży z włamaniem. Sąd tymczasowo aresztował 57-latka na trzy miesiące. Podejrzanemu grozi nawet do 10 lat więzienia – podsumowuje policja.



