Warszawa
04/02/2026, 06:48
Moderate snow fall
Moderate snow fall
-10°C
Ciśnienie: 1017 mb
Wilgotność: 83%
Wiatr: 3.2 m/s E
Opis: 2.5mm /92% / Snow
Prognoza
05/02/2026
Dzień
25
Light drizzle
-1°C
Wiatr: 3.4 m/s E
Opis: 2.5mm / 49% / Rain
Prognoza
06/02/2026
Dzień
25
Light drizzle
2°C
Wiatr: 3.5 m/s E
Opis: 0mm / 20% / Rain
 
Subskrybuj

Nazywano ją „królową zbrodni”. Historia pruszkowskiej morderczyni

Zbliżenie na pasek świetlny polskiego radiowozu z napisem „POLICJA”
fot. policja zdj. ilustr.

Małgorzata Rozumecka, która z zimną krwią blisko trzy dekady temu dokonała koszmarnej zbrodni, odsiaduje dożywocie, wkrótce jednak będzie mogła ubiegać się o warunkowe zwolnienie. Sprawa do dziś wzbudza emocje.

(Tekst przypominamy jako jeden z najpopularniejszych w “Nowym Telegrafie Warszawskim”) 

Jedynym motywem koszmarnej zbrodni była chciwość. Choć dawno temu zapadły prawomocne wyroki, to nadal nie brakuje wątpliwości – do dziś nie wiadomo kto strzelał do ofiar. Za inspiratorkę podwójnego morderstwa sąd uznał Małgorzatę Rozumecką i skazał na dożywocie.

Fascynowały ją pieniądze, imponował półświatek

Trudno byłoby w minionych dwóch dekadach znaleźć reportaż o przestępczości kobiet lub morderczyniach z długimi wyrokami, w których nie pojawiłby się wątek pochodzącej z Pruszkowa Małgorzaty Rozumeckiej. Była też pierwowzorem postaci w serialach kryminalnych, udzieliła kilku wywiadów, jest nawet współautorką książki. Zbrodnię popełniła jako bardzo młoda kobieta – mając zaledwie 22 lata.

Pozornie nic nie stało na przeszkodzie, aby wiodła spokojne, uczciwe życie. Bez wątpienia inteligentna. Pochodziła z tzw. normalnego domu, rodzice ciężko pracowali, opłacili córce studia w kierunku resocjalizacji. Ona jednak była zafascynowana pieniędzmi, imponował jej przestępczy półświatek, a trzeba pamiętać, że wtedy w Warszawie i okolicznych miejscowościach grasowali brutalni gangsterzy, którzy nawet nie kryli się ze swoim bogactwem. Wspominał o niej nawet najsłynniejszy świadek koronny Jarosław S., pseudonim „Masa”: „była dziwna, kochała świat gangsterski, kręciła się przy nas. Kiedyś chciała mi dać kilkanaście tysięcy złotych za zabicie jakiegoś człowieka, który rzekomo czyhał na jej głowę. Oplułem ją i odszedłem. Tak skończyła się moja znajomość z Rozumecką”.

Ona jednak sama zaczęła kombinować, jak szybko i łatwo zdobyć pieniądze. Niestety, wpadła na taki pomysł.

Zbrodnia zaplanowana

W latach 90. telefony komórkowe były luksusowym gadżetem, kosztowały krocie, dostępne były dla nielicznych. Rozumecka znała pracowników jednego z operatorów (miała za sobą epizod w tej firmie) i skontaktowała się z Piotrem A., któremu złożyła niecodzienną ofertę. Zapewniała go, że dyskusyjny klub filmowy Bogusława Lindy (nigdy taki nie istniał, a nazwisko znanego aktora było jedynie wabikiem) potrzebuje sporej liczby aparatów. Musiała być bardzo wiarygodna, bo mężczyzna uwierzył w szansę na doskonałą transakcję. Poprosił nawet o pomoc kolegę z firmy Pawła S.

„Chcieliśmy tylko przewalić A.” – twierdziła później Rozumecka, ale prokuratorzy, jak i sędziowie, uznali, że zabójstwo było zaplanowane.

Umówili się na spotkanie 18 czerwca 1997 roku w pobliżu Komorowa. Mężczyźni przywieźli nowiutkie 32 telefony komórkowe. Nie wyczuli podstępu. Natomiast Rozumecka pojawiła się w towarzystwie kilku nastolatków, których namówiła do pomocy (wśród nich 16-letniego brata). Zwabili ofiary na leśną polanę, gdzie dzień wcześniej wykopali dół. Piotr A. i Paweł S. zostali zastrzeleni, ich ciała bandyci wrzucili do mogiły i zakopali.

Po zabójstwie Rozumecka natychmiast pojechała do centrum Warszawy, bo na targowisku przed Pałacem Kultury i Nauki czekał na nią umówiony kupiec. Od ręki wziął wszystkie aparaty za 36 tysięcy złotych (przeciętna miesięczna pensja wynosiła wtedy nieco ponad tysiąc zł).

Zbrodnia bardzo szybko wyszła na jaw, bo w lesie kręcili się przypadkowi świadkowie (ich tożsamości nigdy nie ujawniono, pozostali incognito), którzy natychmiast powiadomili policję. To pozwoliło szybko zatrzymać podejrzanych.

Podczas śledztwa część faktów nie budziła wątpliwości. Pojawiły się jednak też problemy – chociażby z ustaleniem podziału ról w dramacie na leśnej polanie. Dwóch mężczyzn zamordowano, ale kto do nich strzelał? Tego nigdy nie wyjaśniono. Podobnie jak nie odnaleziono narzędzia zbrodni. Z kolei podejrzani, a później oskarżeni, zmieniali wersję wydarzeń, kluczyli, próbowali umniejszać swoją rolę.

Bez skruchy

Jedno pozostało niezmienne – Rozumecka od początku do końca zaprzeczała, aby kogoś zabiła lub planowano morderstwo. Co nie znaczy, że okazała skruchę. Podczas jednej z rozpraw adwokat innego oskarżonego zwrócił się bezpośrednio do niej:

„Jaka jest prawda? Apeluje do pani sumienia”.

„Nie można apelować do mojego sumienia, bo ktoś stwierdził, że go nie mam” – odpowiedziała.

Proces toczył się przy ogromnym zainteresowaniu, bo nikt nie był w stanie przewidzieć, co powie lub zrobi Rozumecka. Chociażby przebywając na obserwacji psychiatrycznej w ośrodku w Tworkach, próbowała stamtąd… uciec. I prawie się jej udało. Opuściła teren placówki, przeszła ogrodzenie, na zewnątrz czekał ojciec z przygotowanym dla córki fałszywym paszportem, meksykańską wizą i biletem lotniczym. Mieli jednak wyjątkowego pecha, bo akurat w tym momencie przypadkowo przejeżdżał radiowóz z policjantami, którzy szukali włamywaczy.

Ostatecznie Rozumecka została skazana na karę dożywotniego pozbawienia wolności. Orzeczenie utrzymał w mocy Sąd Apelacyjny w Warszawie, a w ustnym uzasadnieniu orzeczenia sędzia Jan Krośnicki stwierdził: „To ona była organizatorem, to ona wszystko zaplanowała, to ona wydawała polecenia, to ona była przywódczynią”. Obrońca złożył jeszcze kasację, ale Sąd Najwyższy uznał ją za bezzasadną.

Mężczyźni, którzy zasiedli z „królową zbrodni” na ławie oskarżonych, odsiedzieli już swoje kary, a jeden został uniewinniony.

Postaci inspirowane osobą Rozumeckiej pojawiły się w popularnych serialach: Małgorzata Sarnecka w serialu „Odwróceni”, czy Ewa Mroczek w serialu „Pitbul”. 

Od kilku lat Rozumecka może starać się o warunkowe zwolnienie. Jak informował kilka miesięcy temu „Wprost”, kobieta stara się o zwolnienie, w rozmowie z dziennikarzami mówiła, że wyobraża sobie życie po wyjściu na wolność. Kilka lat temu na wolność wyszła inna skazana na dożywocie kobieta, Monika O. Czy niebawem usłyszymy o warunkowym zwolnieniu „królowej zbrodni”?

Łucja Czechowska

(Zmodyfikowana wersja naszego archiwalnego materiału, jednego z najpopularniejszych w historii „Nowego Telegrafu Warszawskiego”)

Żródło: NTW

Zobacz także

Pod Warszawą WYKOLEIŁ SIĘ POCIĄG. Przyczyną najprawdopodobniej ogromny mróz

Strażacy, policjanci, sokiści, pracowali na miejscu wypadku kolejowego. W nocy z poniedziałku, 2 lutego na wtorek, 3 lutego w okolicy Piaseczna wykoleił się pociąg towarowy relacji Szczecin-Chełm. Do wypadku doszło…

Znów dramat na mrozie na Mazowszu. Człowiek zgubił się w śniegu, w zaroślach, w lesie

Wyszedł z domu po alkoholu i nie wrócił. To jeszcze nie byłby powód do wszczynania alarmu, gdyby nie fakt, że na dworze był trzaskający mróz. A kontaktu z mężczyzną nie…

Wyszli do lasu, zgubili się na mrozie. Jedna osoba nie żyje. Tragedia koło stolicy

Strażacy, policjanci i ratownicy medyczni szukali trzech osób, które wyszły do lasu i się zgubiły. Podczas spaceru w Kampinoskim Parku Narodowym nie potrafiły znaleźć drogi powrotnej. Niestety, jedna osoba nie…