Warszawa
22/03/2026, 05:30
Overcast
Prognoza
5°C
Ciśnienie: 1025 mb
Wilgotność: 78%
Wiatr: 1.4 m/s NE
Opis: 0mm /0% / Rain
Prognoza
23/03/2026
Dzień
07
Prognoza
13°C
Wiatr: 2.7 m/s SE
Opis: 0mm / 0% / Rain
Prognoza
24/03/2026
Dzień
07
Prognoza
15°C
Wiatr: 2.9 m/s WSW
Opis: 0mm / 2% / Rain
 
Subskrybuj
  • 6:22 min

Reprezentacja Polski zostaje mistrzem Świata w piłce nożnej. I wicemistrzem Europy. Wprawdzie chodzi o Euro sprzed dziesięciu lat i mundial sprzed ponad półwiecza, gdzie główni autorzy sukcesu – Kazimierz Górski i Kazimierz Deyna nie żyją, ale co tam. Absurd? No oczywiście, ale tak właśnie zachowała się jedna z kontynentalnych federacji. A patrząc na działania prezydenta FIFA, coś naprawdę głupiego może się tam narodzić.

CAF, czyli Afrykańska Federacja Piłkarska odebrała Senegalowi mistrzostwo kontynentu. Powód to nawet był – w finale Pucharów Narodów Afryki z Marokiem w pewnym momencie piłkarze Senegalu zeszli z boiska, wrócili po pewnym czasie, po czym wywalczyli trofeum. Więc może i decyzja miałaby sens, ale musiałaby zapaść OD RAZU po meczu. Ewentualnie walkower dla Maroka należało przyznać od razu, gdy Senegalczycy grać nie chcieli. Tymczasem od turnieju minęły… dwa miesiące. Dlatego przedstawiamy najbardziej absurdalne możliwości zmian sportowych wyników po dłuższym czasie.

O co chodzi z tym trofeum

Zacznijmy jednak od samej Afryki. Maroko było gospodarzem turnieju, faworytem do wygranej. Jest czwartą drużyną ostatnich Mistrzostw Świata. Senegal był typowany jako jeden z głównych rywali Lwów Atlasu. W samym turnieju Marokańczycy grali nieźle, ale też nie zachwycali. A według wielu opinii ciągnęli ich sędziowie. Niektórzy przypominali nawet haniebny mundial w Korei i Japonii, gdzie Koreańczycy zajęli czwarte miejsce, choć odpaść powinni i w 1/8 finału z Włochami i potem w ćwierćfinale z Hiszpanią. Powodem decyzji Senegalczyków, którzy przerwali mecz, była właśnie decyzja sędziego. No, ale ok. Zachowali się niepoważnie, federacja miała prawo (choć i tak byłaby to przesada) zweryfikować mecz jako walkower. No ale nie po takim czasie! Szczególnie że w Maroku zmienił się selekcjoner. Mohamed Ouahbi zastąpił Walida Regraguiego, twórcę sukcesów reprezentacji. To on dotarł do czwartego miejsca na mundialu w Katarze. Co było historycznym sukcesem całej Afryki.

Decyzja zaszkodzi piłkarskiej Afryce

Wcześniej afrykańskie zespoły docierały co najwyżej do ćwierćfinału. Kamerun w roku 1990, Ghana w 2010 i Senegal w 2002. Senegalczycy po sukcesie w PNA mieli nadzieję na nawiązanie w tym roku do turnieju sprzed lat. Marokańczycy też zagrają na mundialu. Rywalami Maroka będą zespoły Brazylii, Szkocji i Haiti. A Senegalu wicemistrzowie Świata Francuzi, typowani na czarnego konia Norwegowie i zwycięzca barażu interkontynentalnego: Irak, Boliwia, lub Surinam. Marokańczyków można było typować nawet na zwycięzców grupy brazylijskiej, a w przypadku Senegalu można było mieć nadzieję, że choć trochę namiesza w mocnej grupie. Po decyzji afrykańskiej federacji Maroko nie będzie silniejsze, bo trudno się cieszyć z pucharu po paru miesiącach, a zespół Senegalu może być mentalnie rozbity. Nie zdziwimy się, jeśli Senegalczycy będą dla Norwegii i Francji jedynie dostarczycielami punktów, a Marokańczycy z grupy wyjdą, ale obejrzą plecy Brazylijczyków i Szkotów. Sytuacja jest jednak absurdalna, może warto spojrzeć na nią z perspektywy polskiej.

Orły Górskiego ze złotem

Jednym z większych przekrętów w historii mundiali był ten z Mistrzostw Świata 1974 roku w Republice Federalnej Niemiec. Drużyna Kazimierza Górskiego była rewelacją turnieju. W meczu z gospodarzami wygrana dawała jej awans do finału. A przegrana bądź remis, udział w meczu o trzecie miejsce. I Polacy przegrali 0:1. Z tym że boisko nie nadawało się do gry. Przypominało Basen Narodowy, czyli Stadion Narodowy, nad którym przed meczem z Anglią przeszła wielka ulewa, a ktoś zapomniał o zamknięciu dachu. Różnica jest taka, że w 2012 roku mecz przełożono na kolejny dzień. W 1974 kazano piłkarzom grać. Warunki faworyzowały Niemców, którym do awansu wystarczał remis. Przekręt? Może nie, ale pogorszenie szans i głupia decyzja na pewno. Mecz nie powinien się odbyć. A skoro go rozegrano, a RFN była gospodarzem, może należałoby drużynę ukarać walkowerem? I skoro w finale Niemcy Holendrów ograli, a Polacy potem rozbili ich na Śląskim, złoto należy przyznać Polakom.

Sukces po latach nie cieszy nikogo

Wynik ten nie ucieszyłby za bardzo nikogo. Nikogo też by nie zmartwił. Nie żyje ani selekcjoner drużyny Republiki Federalnej Helmut Schoen, ani jej największe gwiazdy, z Franzem Beckenbauerem i Gerdem Muellerem na czele. Nie ma wśród nas też twórcy polskiej potęgi Kazimierza Górskiego i jej najlepszego piłkarza na tamtym turnieju, Kazimierza Deyny. Kilka lat temu zmarł obrońca, Adam Musiał. Przez 52 lata wyrosły pokolenia kibiców, które nie pamiętają już nie tylko mistrzostw w RFN, ale nawet chudych lat 90. No, ale skoro afrykańska federacja pokazała, że można, to może należy pójść jeszcze dalej. W roku 1957 Polacy byli bardzo blisko awansu na mundial. Przegrali w ZSRR, ale w Chorzowie po wielkim meczu i dwóch bramkach Gerarda Cieślika pokonali Sowietów. O awansie decydował trzeci mecz, który Sowieci wygrali. Z grupy awansowali rywale, nadal jednak była szansa, bo Europa miała jedno dodatkowe miejsce w barażach.

Gerard Cieślik ćwierćfinalistą mundialu

Chodziło o politykę. W kwalifikacjach azjatyckich żaden zespół nie chciał grać z Izraelem. Drużyna ta przeszła kwalifikacje bez rozegrania żadnego meczu. FIFA uznała, że tak być nie może i należy zorganizować mecz barażowy z drużyną z Europy. Logicznie byłoby wyznaczyć zespół z drugiego miejsca, który miał najlepszy współczynnik. I Polska takowy miała. Decydowało losowanie, w barażu zagrali Walijczycy. Izrael wyeliminowali i zagrali na mundialu. Patrząc z perspektywy decyzja była bardzo głupia, bo należało dać prawo gry w barażu ekipie z najlepszym współczynnikiem. Może dziś, po 68 latach cofnąć tamtą decyzję i wyniki Walii przypisać Polsce? Medalu by nie było, ale udział w liczącym szesnaście drużyn turnieju i gra w ćwierćfinale z minimalną porażką z Brazylią, późniejszym Mistrzem Świata, szłyby na konto Biało-Czerwonych. No a czemu nie uznać, że dyskwalifikacja Ernesta Wilimowskiego przed Igrzyskami w Berlinie była nie fair i nie przyznać Polakom olimpijskiego medalu? Minęło sto lat, ale co tam!

Unieważnić rękę Maradony

Pomysły są absurdalne, można je mnożyć. Na przykład przyznać złoty medal Węgrom, kosztem RFN w 1954 roku. Niemcom można z kolei przyznać złoto z 1966 roku. Przecież gol Anglików na 3:2 uznano niesłusznie. Wygrali 4:2, no ale bramka dająca im prowadzenie mogła przesądzić o wygranej. Należałoby też zdyskwalifikować Argentynę, ciągniętą za uszy w roku 1978 (oznaczałoby to medal dla Polski!). Dać walkower i złoto Anglikom za „Rękę Boga” Maradony. A największym blamażem reprezentacji Polski nie byłaby porażka z Mołdawią, ale strata punktów z San Marino. Bo przecież gola ręką z 1993 roku wypada unieważnić. A całkiem poważnie – nawet w uzasadnionych przypadkach odbieranie medali i tytułów po długim czasie nie daje wielkiej satysfakcji tym, którzy po latach trofea te dostaną. Oczywiście, jeśli sprawa jest bardzo zawiła (udowodnienie dopingu itd.), może wymagać dłuższego postępowania. Finał, na który drużyna długi czas nie chciała wyjść, taką sprawą nie jest.

Udostępnij na:

Tagi

Zobacz także:

22

mar

Reprezentacja Polski zostaje mistrzem Świata w piłce nożnej. I wicemistrzem Europy. Wprawdzie chodzi o Euro sprzed dziesięciu lat i mundial sprzed ponad półwiecza, gdzie główni…

17

mar

Rozmyty obraz dużego tłumu ludzi, sugerujący ruch i energię.

Należy dążyć do prawdy o zbrodni wołyńskiej i godnego upamiętnienia jej ofiar. A jednocześnie bezwzględnie wspierać Ukrainę bestialsko zaatakowaną przez Rosję. I tak samo trzeba…

16

mar

Egzemplarze gazety Nowy Telegraf Warszawski

Rozmawiałem niedawno z kilkoma znajomymi o bardzo różnych poglądach politycznych. I rozmowy te miały ciekawy, choć mało optymistyczny dla naszego kraju i dla nas wszystkich…