Donald Trump przed inauguracją swojej kolejnej prezydentury zaszokował świat. Zaproponował włączenie Kanady do USA, stwierdził, że Grenlandia powinna być amerykańska, a nie duńska. Kanada niepodległości raczej nie straci, ale dymisję zapowiedział jej premier. Do zmiany rządu dojdzie w Niemczech, gdzie 24 lutego będą wybory. Faworytem są chadecy z CDU, ale w siłę urosła też skrajnie prawicowa i prokremlowska Alternatywa dla Niemiec (AFD), Od kilku miesięcy trwa zamieszanie z wyłanianiem rządu w Austrii. Decydujący moment wojny na Ukrainie. Czy będzie zgniły kompromis, a jeśli to jaki i co to oznacza dla Polski?
Początek roku służy zawsze prognozom na temat najbliższych miesięcy. W Polsce dotyczą one rodzimej polityki i ruszającej z kopyta kampanii prezydenckiej. Na świecie robi się naprawdę niespokojnie.
Trump przed inauguracją „mówi Putinem”
Donald Trump ponownie, po czteroletniej przerwie będzie prezydentem Stanów Zjednoczonych. Republikanin 5 listopada 2024 roku wygrał wybory, w głosowaniu wyprzedził Kamalę Harris, kandydatkę Demokratów. 17 grudnia wybór zatwierdziło zgromadzenie elektorów, a 6 stycznia 2025 roku Kongres USA. 20 stycznia odbędzie się zaprzysiężenie nowego-starego prezydenta Stanów Zjednoczonych. Polityk nie zdążył jeszcze wrócić do Białego Domu, a zdążył zaszokować. Przede wszystkim wypowiedziami na temat Kanady, Kanału Panamskiego i Grenlandii. Stwierdził, że Kanada powinna być kolejnym stanem USA, a Grenlandia powinna być częścią USA, nie należeć do Danii. Słowa wywołały oburzenie, gdyż przypominają wypowiedzi Władimira Putina, który mówił o przesuwaniu granic, co gorsza je przesuwał, anektując Krym, atakując Ukrainę. Jednak w przypadku Grenlandii okazało się, że społeczność wyspy jest podzielona, ponad połowa mieszkańców chce dołączyć do USA. Według doniesień medialnych rządy Danii i USA rozpoczęły rozmowy. Przejęcie wyspy przez Amerykanów nie wchodzi w grę, możliwe jest jednak zwiększenie amerykańskiej obecności wojskowej na Grenlandii.
Zgniły kompromis, pytanie, jak bardzo?
Wypowiedzi w sprawie Kanady są raczej chwytem retorycznym, co po czasie przyznał sam prezydent-elekt. Chodzi o zacieśnienie relacji obu państw, które od lat ściśle współpracują. Jednak połączenie w jeden organizm byłoby absurdem. Kanada ma odmienny system polityczny i socjalny, według samych Kanadyjczyków to ich kraj jest państwem dobrobytu. Głową Kanady jest król Wielkiej Brytanii. Więc ewentualne próby ingerencji w wewnętrzne sprawy Kanady pogorszyłyby relacje z najważniejszym europejskim sojusznikiem USA. Bardziej niepokojące, szczególnie z polskiego punktu widzenia są słowa o Rosji i Ukrainie. Trump powiedział, że rozumie stanowisko i obawy Rosji. Coraz więcej ekspertów jest zdania, że dojdzie do jakiegoś kompromisu. W efekcie Ukraina straci szansę na odzyskanie utraconych terytoriów oraz członkostwo w strukturach Zachodu. Jednak kompromis taki może być na wzór koreański, gdzie na przykład za bezpieczeństwo odpowiadają amerykańskie wojska i kraj rzeczywiście pozostaje bezpieczny. Bądź bez żadnych gwarancji, co będzie oddaniem Ukrainy w ręce Rosji. I pogorszy bezpieczeństwo Polski.
Seryjne przesilenia
Kanada nie straci raczej niepodległości na rzecz USA, straci za to premiera. Rezygnację zapowiedział sprawujący urząd od grudnia 2015 roku premier Kanady Justin Treudeu. Wpływ na decyzję mogło mieć właśnie upokorzenie podczas spotkania z Trumpem, ale też problemy gospodarcze i drastyczne spadki poparcia dla rządu. Padł też rząd kanclerza Olafa Scholza w Niemczech. Kolejny wybierze nowy parlament. Wybory do Bundestagu odbędą się 23 lutego. Faworytem są chadecy z CDU, którzy dokonali bardziej konserwatywnego zwrotu po odejściu Angeli Merkel. Wysokim poparciem cieszy się skrajna prawica – AFD (Alternatywa dla Niemiec). Polityczne zamieszanie także w Austrii, gdzie prokremlowska Wolnościowa Partia Austrii (FPÖ) wygrała wrześniowe wybory, jednak bez samodzielnej większości. Prezydent Austrii, Alexander Van der Belle powierzył misję tworzenia rządu liderowi Partii Ludowej, ÖVP, która miała tworzyć szeroką koalicję „bez skrajnej prawicy”. Nie udało się to, więc ludowcy rozmawiają o koalicji z FPÖ. Ludowcy stawiają jednak warunki, którymi ma być „Austria bez wpływów Rosji”.







