Dziesięć lat więzienia grozi 39-latkowi, podejrzanemu o serię włamań do luksusowych samochodów w Warszawie. Straty pokrzywdzonych wyniosły łącznie około 100 tysięcy złotych. Mężczyzna przestępstw dopuścił się w Śródmieściu, do stolicy przyjeżdżał na „gościnne występy” z powiatu węgrowskiego.
Poszukiwania sprawcy trwały kilka miesięcy. Jak relacjonuje Komenda Stołeczna Policji, w listopadzie ubiegłego roku sprawca w dwa dni włamał się do co najmniej sześciu luksusowych samochodów. Schemat działania przestępcy był bardzo charakterystyczny. Polegał na rozcinaniu składanych dachów w kabrioletach i kradzieży rzeczy pozostawionych w środku. Dodatkowo w pojazdach mężczyzna wybijał szyby i powodował uszkodzenia przewyższające wartość skradzionych rzeczy. Łączną sumę strat oszacowano na ponad 100 tysięcy złotych – relacjonuje policja. Najpierw śródmiejscy kryminalni zatrzymali w tej sprawie dwóch mężczyzn pochodzących z Ukrainy. Usłyszeli oni zarzuty paserstwa. W lutym policjanci zatrzymali w Łochowie, w powiecie węgrowskim 39-letniego obywatela Polski. Według kryminalnych mężczyzna mieszkał na wsi i przyjeżdżał do stolicy popełniać przestępstwa, po których skradzione rzeczy sprzedawał paserom. Postępowanie w tej sprawie nadzoruje Prokuratura Rejonowa Warszawa Śródmieście. Mężczyzna usłyszał już zarzuty kradzieży z włamaniem oraz uszkodzenia mienia. Prokuratura objęła podejrzanego policyjnym dozorem. Mężczyźnie grozi do dziesięciu lat więzienia – podsumowuje policja.



