Pan Damian jechał rowerem, nagle coś wybiegło mu na drogę. O mało nie potrącił dzika. Robert spotkał dzika na miejskim skwerku, wśród spacerowiczów. Do takich sytuacji w stolicy dochodzi coraz częściej.
Historia pana Damiana, mieszkańca Pragi miała miejsce kilka miesięcy temu, późną jesienią. Mężczyzna wracał z pracy rowerem, nagle coś wyskoczyło mu na drogę. – To był olbrzymi dzik – wspomina. – Na szczęście nie doszło do kolizji. Jednak nie był to pierwszy przypadek, gdy zobaczyłem dzikie zwierzę na ulicy w mieście. Postanowiłem powiadomić służby, tu zaczął się problem – opowiada. Jak wspomina mężczyzna, wezwanie służb wcale nie było takie proste.
Fotka z dzikiem to bardzo zły pomysł
Dzwonił w kilka miejsc. – Zatelefonowałem na 112. Usłyszałem „panie, to nie nasza sprawa, proszę dzwonić na straż miejską”. Potem dzwoniłem na Ekopatrol, dowiedziałem się, że oni tak dużych zwierząt nie łapią. Na szczęście w końcu skontaktowano mnie z łowczym, który zajął się sprawą – mówi mieszkaniec Pragi. Inny mieszkaniec stolicy, Robert, spotkał dzika na spacerze. – Był to młody osobnik, raczej nie był agresywny, bardziej bał się ludzi. Jednak zaczepianie go było nierozsądne, tymczasem nie brak ludzi, robiących sobie selfie. Może jeszcze powinni zwierza pogłaskać – mówi. Pani Paulina twierdzi z kolei, że ma pewne obawy, prowadząc córkę na zajęcia sportowe w Wawrze. – Ziemia jest tam zryta przez dziki, a dozorca mówił, że po zmroku można je tam spotkać. Niedaleko jest las, więc mają blisko – mówi. Skąd jednak dziki (a czasem także łosie i inne zwierzęta) trafiają na ruchliwe ulice, czasem w pobliże centrów miast?
Skąd dzikie zwierzęta w centrach naszych miast
Odpowiedź jest prosta. Zwierzęta szukając pożywienia, coraz chętniej zbliżają się do ludzkich siedzib. Łatwiej jest im zjadać resztki pożywienia, niż wyszukiwać go w lesie. W znalezieniu resztek pomagają na przykład zalegające śmieci, otwarte altanki śmietnikowe. Na osiedla dziki, czy inne zwierzęta (niedawno ulicami Grochowa majestatycznie przechadzał się łoś, na Bemowie widziano sarnę) dostają się też znad Wisły. Co robić? Przede wszystkim ważna jest profilaktyka. Należy pamiętać o tym, żeby pod żadnym pozorem nie dokarmiać dzikich przybyszy. I zamykać altanki śmietnikowe, dbać o czystość wokół posesji. To zadanie głównie zarządców, choć mieszkańcy powinni chociaż nie przeszkadzać. Warto pamiętać, że otwieranie altanek, zostawianie resztek żywności przyciąga nie tylko zwierzęta z lasu, ale też powiększa plagę gryzoni. Służby organizują co jakiś czas odstrzały, gdy dzików jest zbyt wiele, przeciwko czemu protestują organizacje ekologiczne. Pamiętajmy, że dzikie zwierzęta mogą wybiec przed maskę samochodu, już nie tylko na terenach leśnych.
Gdzie szukać pomocy
Zachowajmy ostrożność – zderzenie może skończyć się tragedią, także poważnymi obrażeniami, a nawet śmiercią nie tylko zwierzęcia, ale i poruszającego się autem człowieka. Co jednak robić w sytuacji, gdy sami, idąc pieszo, spotkamy dzika, bądź inne dzikie zwierzę? Przede wszystkim nie podchodźmy, nie dotykajmy. Przestraszony osobnik może zaatakować. Nie wpadajmy też w panikę, najlepiej ostrożnie się wycofajmy. Nie próbujmy zwierzęcia przeganiać, nie strzelajmy – za użycie broni, nawet legalnej w pobliżu zabudowań grozi odpowiedzialność karna. Poinformujmy służby. I faktycznie nie dzwońmy na 112 – to nr alarmowy dla sytuacji szczególnie nagłych, ratujący zdrowie bądź życie. Zdecydowanie lepiej powiadomić Ekopatrol Straży Miejskiej lub łowczych Lasów Miejskich, na których terenie jest też ośrodek rehabilitacji dzikich zwierząt. Namiary są na stronie instytucji. Zwierzęta z lasu w mieście są i będą widokiem coraz częstszym. Warto mieć tego świadomość. I wiedzieć jak się zachować.
Anna Kotlarska




