Można sobie wyobrazić odwrotną sytuację niż cztery lata temu: Koalicja Obywatelska wygrywa wybory, ale Lewica i PSL nie wchodzą do Sejmu, a rząd przejmują formacje prawicowe. Albo odwrócony scenariusz z roku 2015: KO zyskuje większość, bo głosy Konfederacji i PiS-owi odbiera formacja Brauna, lądująca poniżej progu. Dużą rolę w kształtowaniu wyniku prawicy może odegrać prezydent. Z kolei PSL może z jakąś nową formacją zbudować Trzecią Drogę bis. Ten rok to przegrupowanie, przed decydującym starciem w 2027 roku – mówi dr Andrzej Anusz, politolog, Instytut Piłsudskiego.
Rok 2026 zaczął się nerwowo w polityce międzynarodowej. W kraju sytuacja wydaje się spokojniejsza. Mamy ostry spór głównych graczy, ale odnieść można wrażenie, że polska scena się ustabilizowała i jeszcze bardziej zabetonowała. Zgadza się Pan z tą opinią?
Dr Andrzej Anusz: Nie do końca. To znaczy mamy do czynienia z klasycznym okresem przejściowym. Wynika on z faktu, że w najbliższym czasie nie będzie żadnych wyborów, ani parlamentarnych, ani samorządowych, czy prezydenckich. Siłą rzeczy zawsze takie lata są czasem pewnego przegrupowywania sił przed kolejnymi kampaniami. I moim zdaniem właśnie rok 2026 będzie temu służył. Będą krystalizowały się różne scenariusze z myślą o tej decydującej rozgrywce, czyli wyborach parlamentarnych w 2027 roku. Stąd można odnieść wrażenie pewnego impasu, jednak w ciągu kilku miesięcy to się oczywiście zacznie zmieniać. Znów wejdziemy w fazę pewnego przyspieszenia i przegrupowywania sił.
Ogromne ryzyko premiera Tuska
Tylko tu jest pytanie, jak wyglądają te siły. Koalicja Obywatelska umacnia się w sondażach, Donald Tusk chyba skutecznie osłabił koalicjantów. Ludowcy są w zdecydowanej większości badań poza Sejmem, Polska 2050 chyli się ku upadkowi. Trzyma się Lewica, ale ma konkurencję w postaci Razem. Pytanie, czy działanie Tuska na zjedzenie przystawek to nie jest miecz obosieczny. Jarosław Kaczyński nie przegrał w 2023 roku, wyborów, tylko przegrał rządzenie, bo nie miał z kim zrobić koalicji. Teraz może być powtórka?
Oczywiście jest realny scenariusz, w którym Koalicja Obywatelska wygrywa wybory, ale nie ma z kim stworzyć koalicji. I Donald Tusk oddaje władzę. Zwłaszcza w sytuacji, gdy głosy na lewicy mogą się bardzo różnie rozłożyć, ale nie ma możliwości, żeby partia Czarzastego dogadała się z partią Razem. Przeciwnie, jest tam chyba coraz ostrzej. A jeszcze swoją listę może wystawić na przykład pani Joanna Senyszyn. W sytuacji, gdybyśmy mieli trzy lewice, największą Włodzimierza Czarzastego, partię Razem i formację Joanny Senyszyn, to będziemy mieć do czynienia z politycznym hazardem. Może być bardzo podobna sytuacja do tej, która miała miejsce w roku 2015. Wtedy koalicja lewicowa nie weszła do Sejmu. Zabrakło niewiele, ale praktycznie 12 proc. wyborców nie miało reprezentacji w parlamencie. I dało to Prawu i Sprawiedliwości większość w Sejmie. Więc ta gra na osłabienie koalicjantów może się okazać bardzo ryzykowna z punktu widzenia Donalda Tuska.
Pojawić się może Trzecia Droga bis
W poprzednich wyborach odsunąć PiS od władzy pomogła Trzecia Droga. Jednak formacja ta przestała istnieć. Polska 2050 odsuwa się w niebyt, a Polskie Stronnictwo Ludowe jest na granicy progu wyborczego.
Tak, tylko pamiętajmy, że ludowcy są na granicy progu od dawna, mają za to struktury. I w roku 2019 weszli do Sejmu w sojuszu z ruchem Kukiz’15, a cztery lata później z Polską 2050. Myślę, że teraz znów taki scenariusz może być grany. Co więcej, uważam go za najbardziej prawdopodobny. Będzie więc próba kreowania jakiegoś kolejnego podmiotu, który przyniesie wiano, w postaci kilku dodatkowych procent poparcia. W połączeniu ze strukturami oraz pieniędzmi PSL-u pozwoli to przekroczyć próg wyborczy, a może nawet powtórzyć wynik Trzeciej Drogi z 2023 roku. Taka formacja może powstać, ale żeby myśleć o sukcesie, jej tworzenie zacznie się właśnie w roku 2026.
Tylko kto by mógł taki podmiot stworzyć i przede wszystkim: gdzie miałby on szukać poparcia?
Nie raz już również u państwa mówiłem o ważnej, a pomijanej grupie wyborców, czyli drobnych przedsiębiorcach. Oni mogą poprzeć taką formację centrową. A jednocześnie wchodzi w życie dwukadencyjność w samorządach. I to może oznaczać, że dla wielu samorządowców ich czas na czele gmin, miast i miasteczek dobiega końca. W takiej sytuacji nowa formacja samorządowa, ze znanymi nazwiskami, do tego z programem dla drobnych przedsiębiorców, może odnieść polityczny sukces.
Problem mają Konfederacja i PiS
Swoje problemy mają Konfederacja oraz Prawo i Sprawiedliwość. Nie można chyba wykluczyć scenariusza, w którym do Sejmu dostaje się Grzegorz Braun i koalicja bez niego będzie niemożliwa?
Formacja Brauna jest dla PiS i Konfederacji problemem, ale myślę, że tu dużo by zależało od tego, kto konkretnie z Konfederacji Korony Polskiej wszedłby do Sejmu. Na razie jest wyraźna deklaracja, że nie ma mowy o koalicji z Braunem. A jeśli brakowałoby ludzi, sądzę, że podjęto by próbę przejęcia kilku osób bez Brauna i najbardziej kontrowersyjnych postaci.
Wspomniał Pan o zagrożeniu dla Donalda Tuska i scenariuszu, w którym KO wygrywa, ale nie ma lewicy, na przykład ludowcy są słabi i Koalicja Obywatelska jak cztery lata temu PiS nie ma z kim rządzić. Jednak można wyobrazić też sobie sytuację, w której wygrywa KO, przed PiS i Konfederacją, Lewica i Braun nie wchodzą do Sejmu, ale Braun ma wynik tuż poniżej progu, i dzięki ordynacji promującej duże formacje Koalicja Obywatelska rządzi samodzielnie, czyli odwrócony rok 2015?
Tak, to też realny scenariusz. Tu jednak wiele może się zmieniać. Nie wspomnieliśmy o jeszcze jednej osobie – prezydencie Karolu Nawrockim. Myślę, że będzie aktywny przy kształtowaniu ewentualnych sojuszy po prawej stronie. Nie bardzo wierzę w Pakt Senacki trzech formacji, ale koalicja do Senatu PiS plus Konfederacja bez Brauna pod patronatem Karola Nawrockiego jest realna. A taki sojusz mocno osłabiłby Konfederację Korony Polskiej. Dlatego tych zmiennych jest wiele. Jednak sądzę, że wiele co do przyszłych sojuszy wyjaśni się właśnie w najbliższych 12 miesiącach.



