Malutka samiczka wikunii andyjskiej to nowy mieszkaniec warszawskiego Ogrodu Zoologicznego. Zwierzątko przyszło na świat w niedzielę, 18 maja. Pod koniec tygodnia władze ogrodu przedstawiły nową podopieczną w mediach społecznościowych. Do końca tygodnia w komentarzach pod postem ogrodu można wybierać imię dla wikunii. Ma być na literę „R”.
Babyboom w Warszawskim ZOO trwa w najlepsze! Jak poinformował profil warszawskiego Ogrodu Zoologicznego na Facebooku, zoo powitało nowego mieszkańca. „Poznajcie samiczkę wikunii, która przyszła na świat w niedzielę 18 maja po godz. 13.00. Maluszek rośnie zdrowo, ma dobry kontakt ze stadem, krok w krok chodzi za swoją mamusią Freją i możecie już jej wypatrywać na wybiegu. Tatą dziewczynki jest Czaki” – czytamy we wpisie. ZOO ogłosiło też konkurs na imię dla maleństwa. „Kochani, liczymy na Was w wybraniu imienia dla naszej młodziutkiej mieszkanki! W tym roku maluszki urodzone w Warszawskim ZOO otrzymują imiona na literę “R” i o imiona zaczynające się na tę właśnie literę Was prosimy” – informują pracownicy ogrodu.
Propozycje imienia można do końca tygodnia zgłaszać w komentarzach pod facebookowym postem ZOO, opiekunowie wybiorą kilka propozycji. Ostatecznie zadecyduje głosowanie internautów. „Podsyłajcie je w komentarzach pod tym postem do końca tygodnia, później Opiekunowie wytypują kilka najciekawszych propozycji, spośród których w głosowaniu wybierzecie zwycięskie imię” – czytamy we wpisie. Link do postu (i głosowania) zobacz TUTAJ. Jak przypomina ZOO, wikunia andyjska pochodzi z Ameryki Południowej. Jest jednym z najmniejszych przedstawicieli rodziny wielbłądowatych (waży od 35-45 kg). Wizerunek wikunii został umieszczony w herbie Peru, a 15 listopada ogłoszono Dniem Wikuni. Wikunia jest dzikim przodkiem udomowionej alpaki. W przeciwieństwie do alpak wikunie są bardzo nieufne i płochliwe” – informuje ZOO. Dodaje, że wełna wikunii jest niezwykle cenna – kilogram może kosztować nawet 3 tysiące dolarów. „Jeden osobnik w ciągu roku jest w stanie „wyprodukować” zaledwie 0,5 kg wełny. Te dzikie zwierzęta nie nadają się do domowej hodowli, zatem często padają ofiarą kłusowników” – czytamy we wpisie.
(źródło: Facebook.com, profil warszawskiego ZOO)



