Wśród ludzi przyjeżdżających do naszego kraju zdecydowaną większość stanowią ludzie uczciwi, którzy po prostu chcą pracować. I często ciężko harują. Czasem zawodach, których Polacy już brać nie chcą. Co jest jednak normalne, w każdej grupie są przestępcy, a w przypadku migracji całe grupy. Tymczasem informowanie o przestępczości obcokrajowców jest dla części mediów tematem tabu. To niejedyny problem dzielnicy. Agresja i przemoc w wykonaniu naszych rodaków jest na wysokim poziomie. A na praskich podwórkach handel także twardymi narkotykami kwitnie. Wprawdzie do lat 90. jeszcze daleko, jednak już teraz lepiej omijać pewne miejsca.
Śmierć policjanta, którego kilka tygodni temu, podczas akcji niechcący zastrzelił kolega, wywołała ogromny szok. Stała się tematem ogólnopolskim. Funkcjonariusze pojechali do awanturującego się, agresywnego narkomana. Mężczyzna od dawna terroryzował okolicę. Do policjantów wyskoczył z maczetą. Doszło do przypadkowego postrzału, sprawę wyjaśniają służby. Sytuacja miała miejsce na Pradze, która w ostatnich latach stała się mekką handlarzy narkotykami. Policja często informuje o swoich akcjach na podwórkach i bramach, gdzie handel niedozwolonymi substancjami kwitnie. I nie chodzi bynajmniej o stosunkowo niegroźną trawkę, czy narkotyki miękkie. Często docierają policyjne informacje o zatrzymaniu handlarzy heroiną, czy innymi najtwardszymi narkotykami. Wprawdzie do lat 90., gdy przestępczość była na porządku dziennym jeszcze daleko, poczucie bezpieczeństwo na Pradze, czy Grochowie nieco się obniżyło.
Przestępstwa obcokrajowców kolejnym tabu?
Osobny problem stanowią przestępstwa popełniane przez obcokrajowców. Zdarzenia te w wyniku poprawności politycznej stały się zdaniem części mieszkańców tematem tabu. Media i policja często informują o przestępstwach popełnianych przez taksówkarzy. Gdy się wczytamy w newsa, okazuje się, że chodzi nie o taksówkarzy, ale osoby świadczące przewozy osób. Często pochodzące z innych krajów i kręgów kulturowych. – Widać dziwny trend. Gdy czytam o pobiciu przez Polaka, to jest informacja podana normalnie. Gdy zaś słyszę o ataku obcokrajowca, to albo tego newsa nie ma, albo jest gdzieś podana nieśmiała informacja, przy końcu, że przestępstwa dokonał obywatel Gruzji, Ukrainy, czy Uzbekistanu – mówi pan Roman, który niedawno miał awanturę z kierowcą na aplikację. – Nie, tym razem nie chodziło o sprawę kryminalną, ale o to, że kierowca pojechał znacznie dłuższą trasą, niż mu tłumaczyłem. Po chamsku mnie nawyzywał, podczas gdy to ja miałem rację. Puściłem mu parę naszych przekleństw i się pożegnaliśmy – mówi nasz rozmówca.
Nie obciążać przybyszów en masse, wśród Polaków bandziorów nie brakuje
Zastrzega, że nie chce krytykować obcokrajowców. – Chodzi jedynie o przyznanie, że pojawiła się wśród nich przestępczość. To bardzo dobrze, że np. przyjęliśmy Ukraińców. Ludziom tym, trzeba było pomóc. Poza tym wielu z nich, ba, większość, pracuje uczciwie. Jednak gdy pojawiają się ogromne grupy przyjezdnych, zawsze jest wśród nich jakaś czarna owca, lub więcej owiec. Przestępcy lub całe organizacje przestępcze. Jak Polacy jechali na Zachód, też wielu kradło samochody, choć uogólnianie było dla nas krzywdzące. Jednak informować o przestępczości po prostu trzeba, a widzę, że przez poprawność część mediów się tego boi – mówi pan Roman. Podobnego zdania jest pan Dariusz, mieszkaniec Gocławia, który również miał niedawno przykrą sytuację. – Kilka miesięcy temu miałem scysję z pijanym Ukraińcem. Jednocześnie znam wielu ludzi z tego kraju, sam się z niektórymi przyjaźnię. Nie wolno uogólniać, bo kilka dni temu byłem świadkiem skandalicznego zachowania naszego rodaka pod kościołem – mówi.
Dw. Wschodni, Brzeska, działki przy Promenadzie
Chodzi o okolice konkatedry na Kamionku, gdzie kilka dni temu wychodzących ze świątyni wiernych „witał” narkoman. – Było to poza terenem kościoła, już na ulicy, więc parafia może nawet nie wiedzieć o sytuacji. Facet stał na ulicy, na sto procent nasz rodak, nachalnie prosił o pieniądze, dotykał ludzi, kładł się na samochody. Był może nie bardzo agresywny, ale budził strach. Powiedziałem mu parę ostrych słów i się oddalił. Być może przyszedł w to miejsce z Dworca Wschodniego. Poszedłem do domu, być może fakt, że nie powiadomiłem policji, był błędem – mówi nasz rozmówca. Według naszych rozmówców okolice Dworca Wschodniego należą do tych miejsc, których należy się obawiać. Na Pradze Północ to oczywiście okolice Brzeskiej i cały tzw. praski Trójkąt Bermudzki. Na Pradze-Południe uważać należy w okolicy ronda Wiatraczna, niektórych rejonach ulicy Grochowskiej, czy w rejonie placu Szembeka. Także w okolicy ronda Waszyngtona, działek przy Promenadzie. Tyle na ten temat mówią mieszkańcy, z którymi porozmawialiśmy. Do tematu będziemy wracać.



