Według prokuratury odebrano dzieci matce, która miała iść siedzieć do więzienia za oszustwo. A prababcia dzieci nie byłaby w stanie nimi się opiekować. Rodzina twierdzi co innego, że jak najbardziej mogła zająć się dzieckiem. Okoliczności są potworne – dzieci trafiły do rodziny zastępczej, a kilka dni później jedno z nich, czteromiesięczne niemowlę, zmarło.
Miesiąc temu media informowały o śmierci niemowlęcia. Do tragedii doszło 19 maja, w rodzinie zastępczej na Saskiej Kępie. A 20 maja prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie. Jak informuje w oficjalnym komunikacie, mężczyzna opiekujący się chłopcem w rodzinie zastępczej był przeszkolony w zakresie ratownictwa medycznego. Kiedy zauważył, że dziecko nie daje oznak życia, podjął reanimację. Na miejsce przyjechało pogotowie ratunkowe. Niestety życia niemowlęcia nie udało się uratować – relacjonuje prokuratura. Dodatkowe kontrowersje budzą same okoliczności odebrania dzieci rodzinie. Ujawnił je Polsat. Program „Interwencja” Polsatu ujawnił szokujące kulisy całej historii. Chłopiec i jego trzyletnia siostra mieszkali mamą. Kobieta jednak trafiła na cztery miesiące do więzienia, gdzie miała zasądzony wyrok. Podczas interwencji policja odebrała dzieci rodzinie (w domu mieszkała prababcia dzieci, opiekująca się dwiema niepełnosprawnymi osobami). W materiale Polsatu rodzina nie kryje rozpaczy, ale i rozżalenia decyzją władz. Zdaniem bliskich rodzina nie jest patologiczna, a dzieci miałyby zapewnioną opiekę.
Prokuratura: Konieczne było zapewnienie dzieciom opieki
Szczególnie że kobieta nie trafiała do więzienia na rok, dwa, ale na cztery miesiące. Taki czas dziecko mogłoby spędzić z bliskimi, nawet bez mamy. Inne stanowisko zajmuje prokuratura. W oświadczeniu, opublikowanym też na stronie policji, podpisanym przez rzecznik prasową prokuratury prokurator Karolinę Staros działanie policji było zasadne. Odebranie i przekazanie do rodzin zastępczych było zgodne z decyzją sądu. „W związku z zatrzymaniem kobiety konieczne było zapewnienie opieki dwójce jej dzieci: trzyletniej dziewczynce i czteromiesięcznemu chłopcu. Sytuacja w ich miejscu zamieszkania nie pozwalała na pozostawienie ich pod opieką osób tam przebywających. Prababcia dzieci opiekowała się jednocześnie dwojgiem innych dorosłych osób” – czytamy w oświadczeniu. Wg prokuratury ojciec dzieci, który jest poszukiwany przez policję, odmówił przyjazdu do domu. Matka nie powiedziała policjantom, gdzie mężczyzna przebywa. „Ta sytuacja, jak również zachowanie dziewczynki w trakcie interwencji, dały podstawy policjantom do decyzji o poinformowaniu Warszawskiego Centrum Pomocy Rodzinie o konieczności zapewnienia dzieciom opieki” – przekonuje prokuratura.
Rodzina nie zgadza się z argumentami prokuratury
Rodzina zdecydowanie nie zgadza się z argumentami śledczych. Szczególnie że samo odebranie dzieci nie jest jedyną szokującą okolicznością w sprawie. Ogromne kontrowersje wzbudziło też przyprowadzenie matki dzieci na pogrzeb Oskarka, w kajdankach zespolonych. Kobieta miała więc skute ręce i nogi. W taki sposób transportuje się wyłącznie najgroźniejszych przestępców. Zabójców, terrorystów. Tu przyprowadzono kobietę skazaną według rodziny za niezapłacenie mandatów, a według policji za oszustwo. Niezależnie od powodu kara zasądzona przez sąd to cztery miesiące więzienia, więc niewspółmiernie do skazywania na 25 lat, czy dożywocie za rozbój, gwałt, czy zabójstwo. Sprawa budzi ogromne emocje. Osobną kwestią są same okoliczności śmierci Oskarka. Jak czytamy w oświadczeniu Prokuratura Rejonowa Warszawa-Praga Południe w Warszawie wszczęła śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci niemowlęcia. „W pierwszej kolejności przeprowadzono sekcję zwłok dziecka. Stwierdzono cechy niewydolności krążeniowo-oddechowej. Na ciele dziecka nie ujawniono żadnych śladów obrażeń wskazujących, że do śmierci dziecka doszło w wyniku urazu” – czytamy w komunikacie.
Pytania bez odpowiedzi
Rzecz w tym, że według prokuratury wyniki sekcji nie ujawniły również treści pokarmowej w drogach oddechowych dziecka, co mogłoby wskazywać na zachłyśnięcie się. „Aby móc pełniej wypowiedzieć się co do przyczyny zgonu, biegli przeprowadzają dalsze badania. Jednocześnie Prokuratura wspólnie z Policją bada okoliczności zdarzenia” – czytamy w oświadczeniu. Niezależnie od powodu śmierci dziecka i ustaleń w tej sprawie, pytania nie znikną. Czy na pewno odebranie dzieci było absolutnie konieczne? Szczególnie że chodziło nie o opiekę stałą, ale o cztery miesiące, a prababcia opiekując się osobami niepełnosprawnymi, ma doświadczenie w opiece nad potrzebującymi? Czy skoro za popełnione przestępstwo sąd orzekł wobec kobiety tylko cztery miesiące więzienia, skazana nie mogła odbyć kary w formie dozoru elektronicznego? Wreszcie – jakie były powody użycia wobec matki dziecka kajdanków zespolonych? Na te pytania muszą paść odpowiedzi. Do sprawy będziemy wracać. Jako pierwszy temat podjął program „Interwencja” w Telewizji Polsat.
Wieczorny komunikat policji
W sobotę, 21 czerwca wieczorem komunikat w sprawie wydała też Komenda Stołeczna Policji. Policja powtórzyła wersję o tym, że realizowała nakaz sądu. Ojca na miejscu nie było, a matka kobiety (babcia dzieci) odmówiła zajęcia się dziećmi. Z uwagi na m.in. „brak możliwości przekazania dzieci opiekunom prawnym, kierownik Zespołu ds. Nieletnich Komendy Rejonowej Policji Warszawa VII nawiązał kontakt z Warszawskim Centrum Pomocy Rodzinie, informując o zastanej sytuacji. Przedstawiciele WCPR przybyli na miejsce interwencji i za pisemnym potwierdzeniem przejęli od policjantów dwoje dzieci. Na tym etapie interwencja Policji się zakończyła. Dalsze czynności z dziećmi prowadzone były przez WCPR” – podkreśliła policja. Odniosła się też do kontrowersyjnego dowiezienia kobiety na pogrzeb dziecka. że konwój osadzonej kobiety na uroczystości pogrzebowe jej dziecka nie był realizowany przez policjantów. „Podkreślić należy, że konwój osadzonej kobiety na uroczystości pogrzebowe jej dziecka nie był realizowany przez policjantów – czytamy we wpisie na X (dawny Twitter).
Tekst powstał na bazie doniesień medialnych i oficjalnych oświadczeń policji i prokuratury.
(źródło: Polsat; policja, mat. pras.; Prokuratura Rejonowa Praga-Południe; mat. pras).
Tekst powstał na bazie doniesień medialnych i oficjalnego oświadczenia prokuratury.



