Gdy wychodził z zakładu fryzjerskiego nie miał kurtki i karty bankomatowej. Niestety złodziej zdołał się kartą posłużyć. Potem tłumaczył, że musiał się napić.
Przykrą niespodzianką skończyła się dla pokrzywdzonego wizyta w zakładzie fryzjerskim na Grochowie. Jak relacjonuje Komenda Stołeczna Policji, mężczyzna po skorzystaniu z usługi zorientował się, że nie ma kurtki, w której były pieniądze i karta bankomatowa. Sprawą zajęli się policjanci. Do patroli trafił wizerunek domniemanego sprawcy. W trakcie nocnej służby, po godzinie 2.00 w nocy funkcjonariusze, przejeżdżając ulicą Grochowską, zobaczyli mężczyznę odpowiadającego rysopisowi złodzieja. 33-latek siedział na przystanku. Policjanci zatrzymali go. Podejrzany od razu przyznał się do kradzieży. Tłumaczył, że potrzebował pieniędzy, „bo chciało mu się alkoholu”. Śledztwo nadzoruje Prokuratura Rejonowa Warszawa Praga-Południe. Mężczyzna usłyszał zarzuty. Odpowie za kradzież kurtki z zawartością między innymi portfela, kart płatniczych i dokumentów, a także za kilkukrotne posłużenie się skradzioną kartą płatniczą podczas robienia zakupów. Przestępstwa te podejrzany popełnił w warunkach recydywy – podsumowuje policja.
„Nowy Telegraf Warszawski” nr 6 (106) marzec 2025 roku




