Oszuści w Warszawie niestety nie próżnują. Ich metody są różne, ofiary też. Na Żoliborzu starszy mieszkaniec dzielnicy padł ofiarą bezwzględnej manipulacji oszustów działających metodą „na kuriera i prokuratora”. Z kolei mieszkanka Białołęki chciała pomnożyć zyski i straciła aż 160 tysięcy złotych.
Do pierwszego, bezwzględnego oszustwa doszło na Żoliborzu, a ofiarą padł blisko 90-letni mieszkaniec dzielnicy.
Dramat starszego pana
Jak relacjonuje Komenda Stołeczna Policji, do 87-letniego mężczyzny zadzwonił telefon z informacją, że jego środki finansowe są rzekomo zagrożone. Przestępca podający się za prokuratora polecił seniorowi pilne zebranie gotówki i wpłacenie jej na „bezpieczne konto” za pomocą wpłatomatu. Zmanipulowany staruszek spakował wszystkie oszczędności, które trzymał w domu, i przelał przestępcom kwotę 34 tysięcy złotych. Oszust, wiedząc, że mężczyzna posiada kolejne środki na koncie bankowym, nakazał mu natychmiast udać się do placówki banku i wypłacić resztę pieniędzy. Tragedii i całkowitemu bankructwu starszego pana zapobiegła czujność pracownika banku. Zorientował się on, że 87-latek padł ofiarą przestępstwa, odmówił realizacji transakcji i uświadomił klienta o zagrożeniu. Trwa śledztwo w sprawie – relacjonuje policja. Ofiarą innego rodzaju oszustwa padła mieszkanka Białołęki. Jej dramat rozpoczął się od obejrzenia w internecie fałszywego wywiadu propagującego szybki zysk na platformie inwestycyjnej. Kobieta, skuszona wizją łatwego zarobku, skontaktowała się z rzekomymi doradcami finansowymi.
Dramatyczna spirala wyłudzeń
To zapoczątkowało spiralę wyłudzeń, w którą zaangażowanych było kilka osób – relacjonuje policja. Pokrzywdzona najpierw przelała 10 tysięcy złotych, a potem kolejne 22 tysiące na akcje znanej platformy. Oszuści sprytnie manipulowali kobietą, wmawiając jej, że rzekome gigantyczne zyski w dolarach ulokowane na szwajcarskim koncie są zagrożone i wymagają kolejnych wpłat uwierzytelniających. Ofiara całkowicie zignorowała ostrzeżenie własnego banku, który zablokował jej pierwsze konto ze względu na podejrzenie przestępstwa – relacjonuje policja. Za pośrednictwem innej instytucji zaciągnęła dwie pożyczki gotówkowe (na 20 i 26 tysięcy złotych) i przelała środki oszustom. Następnie wzięła kolejny kredyt na 35 tysięcy złotych. Na koniec zlikwidowała swoje obligacje skarbowe warte 46 tysięcy złotych. Gotówkę z obligacji przekazała osobiście rzekomemu „księgowemu” pod swoim blokiem. W końcu rodzina odmówiła jej kolejnej pożyczki i nakazała iść do komisariatu. Tam kobieta dowiedziała się, że straciła łącznie blisko 160 tysięcy złotych – podsumowuje policja.






