Nie milkną echa afery w Szpitalu Południowym w Warszawie. Dawid Kacprzyk stracił stanowisko, nie jest już radnym. Oliwy do ognia dolał jednak w Kanale Zero były pracownik szpitala, doktor Emil Jędrzejewski. A w czwartek sprawą zajmują się stołeczni radni.
Ta afera wstrząsnęła Polską. Najpierw wyszło na jaw, że młody lekarz, radny Koalicji Obywatelskiej z Ursusa zarobił jako koordynator szpitalnego oddziału ratunkowego w Szpitalu Południowym ponad 1,6 miliona. Młody medyk według oświadczenia majątkowego miał też luksusowe Porsche. Takie wynagrodzenie człowieka przed trzydziestką, w dodatku przed uzyskaniem specjalizacji, zszokowało środowisko medyczne. Oburzyło też pacjentów, nie tylko mieszkańców stolicy. Jak ujawnił portal zero.pl, w szpitalu miał działać „salonik VIP” dla uprzywilejowanych pacjentów. Wprawdzie według badających sprawę audytorów saloniku jako takiego nie było, jednak media informowały o krótszej ścieżce dla wybranych. Z upoważnienia prezydenta Warszawy ruszył audyt, w szpitalu poleciały głowy. Stracił stanowisko zarząd szpitala, urzędnicy zapowiadają nowe zasady w radach nadzorczych. Ma w nich nie być polityków. Sam Dawid Kacprzyk przestał być radnym i członkiem Koalicji Obywatelskiej. Gdy wydawało się, że choć historia jest mocna, zbliża się do zakończenia, oliwy do ognia dolała rozmowa z sygnalistą z placówki, doktorem Emilem Jędrzejewskim.
Sprawa toczy się dalej
Były ordynator chirurgii w rozmowie z Krzysztofem Stanowskim w Kanale Zero publicznie opisał nieprawidłowości i postawił bardzo mocne zarzuty, między innymi dotyczące bezpieczeństwa pacjentów. „W szpitalu ginęli ludzie”. Dawid Kacprzyk wydał oświadczenie, w którym zaprzecza zarzutom. I krytycznie ocenia działania lekarzy z oddziału chirurgii, którzy mieli z dużym opóźnieniem przychodzić na SOR w celu konsultacji pacjentów. Były radny zapowiada też kroki prawne. Niezależnie od tego w sprawie samych działań Szpitalu Południowego toczy się śledztwo prokuratury, audyt stołecznego ratusza, postępowanie prowadzi też Ministerstwo Zdrowia. Z kolei ordynator SOR w szpitalu w Międzylesiu Dymitr Książek w wywiadzie dla Onet.pl stwierdził, że w środowisku medycznym o sytuacji mówiło się od dawna. A on sam, jako nie tylko lekarz, ale pacjent zaczyna się obawiać. W czwartek sprawa afery w Szpitalu Południowym jest jednym z tematów obrad Rady Warszawy. Więcej o temacie w następnym wydaniu Magazynu NTW.



