7,5 roku więzienia grozi mężczyźnie, który od kwietnia ubiegłego roku regularnie odwiedzał drogerię na Pradze. Zamiast kupować towar, kradł drogie perfumy i wychodził.
Do serii kradzieży doszło na Pradze. Jak relacjonuje Komenda Stołeczna Policji, mężczyzna uczynił sobie źródło dochodu z okradania jednej drogerii. Zaczął w kwietniu ubiegłego roku. Odwiedził sklep cztery razy do końca sierpnia, potem w październiku oraz listopadzie. Ponownie ukradł w styczniu tego roku. Łupem seryjnego rabusia padały przede wszystkim drogie, markowe perfumy. Pracownicy placówki handlowej oszacowali łączne straty spowodowane jego kilkunastoma wizytami na kwotę prawie 10 tysięcy złotych – relacjonuje policja. Sprawą zajęli się funkcjonariusze z Zespołu do Walki z Przestępczością Przeciwko Mieniu. Przeanalizowali zabezpieczone materiały, nawiązali współpracę z obsługą sklepu. Wytypowali 40-letniego mieszkańca dzielnicy. Zatrzymali podejrzanego w jego własnym mieszkaniu. Śledztwo nadzoruje Prokuratura Rejonowa Warszawa-Praga Północ. Zatrzymany usłyszał zarzuty kilkunastu kradzieży. Normalnie grozi za to do 5 lat więzienia. 40-latek był już jednak wcześniej karany za podobne czyny, będzie odpowiadał w warunkach recydywy. Zamiast standardowej kary, grozi mu teraz nawet do 7,5 roku pozbawienia wolności – podsumowuje policja.



