To miał być zwykły poranek, a dziecko przeżyło prawdziwy dramat. Pusta ulica, zamknięte na cztery spusty drzwi i ona – przerażona, 9-letnia dziewczynka, zanosząca się od płaczu. Rodzice się spieszyli, zostawili dziecko. Nie zauważyli, że obiekt z basenem jest zamknięty.
Wszystko wydarzyło się w minioną środę, tuż po godzinie 7.00 rano pod Ogniskiem Pracy Pozaszkolnej „Jordanek” przy ulicy Osowskiej na Grochowie. Jak informuje straż miejska, rodzice, prawdopodobnie w wielkim pośpiechu, wysadzili swoją 9-letnią córkę pod budynkiem.
Byli pewni, że dziewczynka zaraz zacznie zajęcia na basenie. Nie sprawdzili jednak jednego, kluczowego szczegółu – tego dnia ośrodek był zamknięty! Nieświadomi niebezpieczeństwa opiekunowie po prostu odjechali, zostawiając dziecko. Mała Warszawianka została zupełnie sama w sercu wielkiego miasta. Bez opieki, bez kluczy i – co najgorsze – bez numeru telefonu do mamy czy taty. Zrozpaczona 9-latka stała zapłakana przed zamkniętą bramą. Na szczęście w pobliżu przejeżdżał patrol straży miejskiej z VII Oddziału Terenowego – relacjonuje straż miejska. Gdy funkcjonariusze zaczęli przeszukiwać plecak w poszukiwaniu kontaktu do bliskich, znaleźli w nim… pluszową foczkę. To właśnie ta maskotka stała się kluczem do serca przerażonego dziecka. Funkcjonariusze zaczęli „rozmawiać” z foczką, która „tłumaczyła” uczucia dziewczynki. Wtedy dziecko uspokoiło się na tyle, by poczekać na przyjazd policji, która ostatecznie odnalazła rodziców – relacjonuje straż miejska. I apeluje do wszystkich rodziców o wyposażenie dzieci w „opaski-niezgubki” z numerem telefonu.



