Wejście do przejścia podziemnego pod Targową zamurowano, niebawem cały tunel będzie zasypany. Wcześniej służby uderzyły tam w nielegalny hazard, a media donosiły o handlu narkotykami. Cios w przestępczość jest oczywistością. Wciąż jednak jest pytanie, czy przejścia nie należało jednak zostawić, ale teren ten ucywilizować.
O tym temacie pisaliśmy niedawno. Przypomnijmy – tzw. aktywiści od lat domagali się likwidacji przejścia podziemnego pod Targową. Media donosiły też o przestępczych działaniach w tunelu. I faktycznie ciężko się tam było czuć bezpiecznie. I oczywiście uderzenie w przestępców miało sens. Co więcej, szkoda, że stało się to tak późno, bo dopiero we wtorek 21 kwietnia. Naszym zdaniem jednak – i tu jesteśmy konsekwentni – likwidacje przejść podziemnych jako takich jest z kilku względów błędem. I lepszym rozwiązaniem od likwidacji byłoby ucywilizowanie tego miejsca. Na przykład przez umieszczenie tam legalnych pasaży handlowych, rzemieślniczych, bądź działalności kulturalnej. Postawienie sprawy „alb przejście naziemne albo podziemne” jest bez sensu. Bo mogą one istnieć obok siebie.
Możliwość alternatywy
Od lat w Warszawie toczy się spór między dwoma wizjami stolicy. Pierwsza to miasto, w którym wszystko podporządkowywane jest głównie pieszym i rowerzystom. Stawiające na komunikację miejską itd. Druga zakłada miasto wciąż oparte o ruch samochodowy, z wielopasmowymi ulicami, sprzeciwia się zwężaniu ulic. W wielu sprawach można by było wypracować zadowalający kompromis. Na przykład w przypadku przejść. Część środowisk domaga się wyznaczenia wszędzie przepraw naziemnych, zamiast kładek nad ulicami oraz przejść podziemnych. Naszym zdaniem można wyznaczać naziemne zebry, które faktycznie są wygodniejsze. Nie zawsze jednak bezpieczniejsze. Nawet przy największym uspokojeniu ruchu, sygnalizacji świetlnej itd. zagrożenia drogowego nie wyeliminuje się w stu procentach. Jednocześnie niewygodne i mało estetyczne kładki faktycznie powinny przestać istnieć. Podziemne przejścia mogłyby jednak stanowić alternatywę dla pasów. Nie ma żadnego powodu, dla którego w danym miejscu przechodzień nie miałby mieć alternatywy. Przejście przez zebrę – szybsze, albo dołem.
Rozwiązaniem byłby naszym zdaniem remont przejścia, wyznaczenie miejsc do legalnej działalności handlowej i usługowej w bardziej estetycznym i bezpiecznym miejscu, bez likwidacji samego tunelu
Jeden z naszych redakcyjnych kolegów poruszał się po poważnej operacji o kulach. I twierdził, że mając do wyboru przejść pod ulicą, albo po niej, pewniej czuje się pod ziemią. To tylko jeden argument. Drugim jest przytaczany już nieraz fakt, że tunele pod ulicami mogą być przydatne jako schronienie w przypadku szeregu zagrożeń. Stąd zasypywanie ich nie ma sensu. Co można więc było zrobić po uderzeniu w przestępczą działalność? Po pierwsze – remont miejsca, wyznaczenie miejsc do legalnej działalności handlowej i usługowej w bardziej estetycznym miejscu. Pieszy miałby alternatywę – pójść górą, szybciej, albo dołem, przy okazji mając możliwość korzystania z legalnych usług. Miasto zyskiwałoby środki z czynszów i podatków. Jeśli jednak rewitalizacja byłaby nieopłacalna, można było wybrać rozwiązanie pośrednie. Zamknąć wejście do tunelu, jednak bez zasypywania go, by mógł posłużyć w razie zagrożenia. W przypadku Targowej już pozamiatane. Szkoda, choć zdajemy sobie sprawę, że w tej sprawie jesteśmy w mniejszości.



