Pijany nastolatek leżał na Łukowskiej. Gdy funkcjonariusze próbowali mu pomóc, chłopak wpadł w szał, był wulgarny. Następnie zniszczył radiowóz. Ponieważ jest nieletni, koszty poniosą rodzice.
Do zdarzenia doszło w ostatnią niedzielę, 12 kwietnia. Jak relacjonuje straż miejska, około godziny 18.00 funkcjonariusze z VII Oddziału Terenowego odebrali zgłoszenie z ulicy Łukowskiej. Zgłaszający poinformował o dwóch mężczyznach, z których jeden nie mógł podnieść się z chodnika, a drugi nie dawał rady mu w tym pomóc. Funkcjonariusze dotarli na miejsce. Mężczyzna próbujący pomóc leżącemu na widok strażników szybko się oddalił, zostawił kompana siedzącego na trotuarze – relacjonuje straż miejska.
Nie słuchał nawet mamy
Młody człowiek nie chciał współpracować ze strażnikami, którzy zaoferowali pomoc w przybraniu pozycji pionowej. Był wulgarny, zwyzywał funkcjonariuszy, odmówił podania personaliów, odpychał interweniujących. Czuć było od niego alkohol. Strażnicy zaprowadzili młodzieńca do radiowozu, jednak w przedziale przewozowym chłopak wpadł w szał, kopał na oślep, uszkodził między innymi, wewnętrzną kamerę. Funkcjonariusze skuli go kajdankami – relacjonuje straż miejska. Na miejsce przybyła wezwana przez strażników policja, której udało się ustalić przypuszczalne miejsce zamieszkania młodego człowieka. Okazało się, że jest osobą nieletnią. Odnaleziona przez policjantów mama chłopaka również nie mogła wpłynąć na syna, który odnosił się do niej w sposób obraźliwy. Odmówił badania na obecność alkoholu, twierdząc, że „jest sportowcem i nie pije”. Okazało się to nieprawdą. Gdy w końcu nastolatek dmuchnął w alkomat, wykazał on ponad 1,6 promila alkoholu w organizmie. Ze względu na stopień pobudzenia, młody człowiek trafił do szpitala w asyście strażników. Konsekwencje zniszczeń poniosą rodzice – podsumowuje straż miejska.



