Jest Oskar Pietuszewski, bardzo młodzi Jan Ziółkowski, Arkadiusz Pyrka, Filip Rózga. Część mediów udaje zdziwienie, jednak tak naprawdę było do przewidzenia, że rewolucji nie będzie. A jeśli są jakieś kontrowersje, to dotyczą piłkarzy numer 20-25. A ocena selekcjonera i tak zależy od wyniku baraży.
Spora część mediów sportowych (z nielicznymi wyjątkami) i zdecydowana większość internautów przed powołaniami wciskała Janowi Urbanowi do kadry nowych zawodników. A gdy selekcjoner kadrę na baraże ogłosił, wielu wciskających wyraża dla składu zrozumienie (znów z nielicznymi wyjątkami). Oczywiście, jeśli drużyna narodowa na mundial awansuje, przynajmniej na kilka miesięcy Jan Urban stanie się bohaterem. A jak awansu nie będzie, grill zapłonie. Jednak w przypadku zwolnienia selekcjonera grillujący za jakiś czas zapłaczą, że w kraju nad Wisłą opiekunów reprezentacji zwalnia się zbyt często. Niemcy (nie licząc NRD) mieli czternastu selekcjonerów przez 100 lat, Polska też czternastu, ale w tym stuleciu. Jednak takie są prawa czasów internetu, dyskusje zawsze będą, a emocje wokół piłki są ogromne. Po barażach niezależnie od wyniku merytoryczne dyskusje nie będą mieć przez jakiś czas sensu. Na dziś, analizując na chłodno, skład jest bardzo logiczny. A w ostatnich latach nie zawsze tak było.
Marazm Santosa
Czesław Michniewicz jest postacią kontrowersyjną, zarówno z uwagi na opisywaną wielokrotnie przez media przeszłość, jak i czas w reprezentacji Polski. Nie ulega jednak wątpliwości, że na mundial w trudnej sytuacji awansował. Na turnieju jako na razie ostatni selekcjoner w historii wyszedł z grupy. I był też ostatnim, którego działania były logiczne (choć mogły się nie podobać). Było jasne, że jest selekcjonerem bardziej defensywnym, pragmatycznym, gdzie najważniejszy jest wynik. I w tym kontekście wszystkie wybory się zgadzały, choć zwolennicy ofensywnej gry woleliby inne. Potem z logiką było dużo gorzej. Fernando Santos sprawiał wrażenie, jakby powoływał zawodników na podstawie portali statystycznych. I to nie analizujących grę zawodników, ale same kluby i ligi w jakich ci grają. I tak z drużyny wypadł najlepszy na mundialu Bereszyński, pojawił się Michał Karbownik, który z Czechami się spalił. A kolejnej szansy nie uzyskał. Bo portugalski szkoleniowiec szukał dalej, jednak nie zadebiutował u niego NIKT.
Chaos potem
W odwrotnym kierunku szedł jego następca. Michał Probierz miał opinię trenera, którego drużyny grają brzydko (słynne słowa szkoleniowca, że jak ktoś chce stylu, niech kupi „Twój Styl”). Jego Cracovię nazywano „dośrodkowią” i „obcokrajowią”, z uwagi na stawianie na starych obcokrajowców kosztem młodych Polaków. W dodatku trener, choć miewał sukcesy, miewał trudne relacje z najlepszymi zawodnikami w swoich zespołach. Probierz jednak zdobył reprezentacyjne doświadczenie w kadrze U-21. I jako selekcjoner w pierwszej chwili pokazał inną twarz. Od początku dawał szansę debiutantom, przeszedł baraże i pojechał na Euro. W meczach towarzyskich przed turniejem drużyna narodowa pokazała bardzo widowiskową i efektowną grę. A w pierwszym meczu, mimo porażki z Holandią, robiła dobre wrażenie, grała odważnie.
W czerwcu i baraż nie był pewny
W decydującym o awansie do drugiej rundy meczu z Austrią Probierz wrócił do ustawień fabrycznych. Ustawił drużynę defensywnie, a porażka eliminowała z turnieju. W Lidze Narodów była czysta prowizorka. Powołania piłkarzy po dwóch spotkaniach w Ekstraklasie, na jeden mecz. Ciągłe rotacje, fatalna gra w obronie, choć obiecująca w ataku. I pierwszy spadek z Dywizji A Ligi Narodów. Jednak nawet krytycy Probierza mówili „obrona dramat, rotacja za duża, ale chociaż w ofensywie widać jakieś pozytywy”. Jednak wiosną znów selekcjoner wrócił do ustawień fabrycznych. Wygrał z Litwą i Maltą, po totalnym antyfutbolu. W czerwcu był nie mniej totalny powrót do starego Probierza, który nagle poszedł na wojnę z największą gwiazdą. Tyle że w klubach takie wojenki trener wygrywał, z Lewandowskim musiał ponieść klęskę. Szczególnie że w Helsinkach drużyna zaprezentowała się bardzo źle, przegrała 1:2. I nawet awans do baraży o mundial stanął pod znakiem zapytania.
Wreszcie hierarchia
Jan Urban wreszcie przywrócił logikę w działaniach reprezentacji. Postawił na hierarchię na pozycjach, wprost powiedział, że poprzeczka do gry w reprezentacji będzie u niego wyżej. Choć sam przyznaje, że woli grać systemem z czwórką obrońców, w reprezentacji jesienią grał trójką i najpewniej to się nie zmieni. Chyba że uzna, iż ma do zmiany systemu odpowiednich wykonawców. Postawił na hierarchię, ale też dał szansę debiutantom. Pierwszy raz w drużynie zagrali Przemysław Wiśniewski, Jan Ziółkowski, Arkadiusz Pyrka, Filip Rózga. Były kontrowersje wokół powołań Kamila Grosickiego, Pawła Wszołka i Bartosza Kapustki? W Holandii ci trzej zawodnicy brali udział w akcji bramkowej i golu Matty Casha. Kapustka już będąc w słabszej dyspozycji niż we wrześniu w listopadowym spotkaniu z Holandią w Warszawie musiał wejść za kontuzjowanego Sebastiana Szymańskiego. I dał radę, bo choć w kreacji odstawał, pomógł drużynie w ciężkim meczu.
Bez legionistów
Teraz piłkarzy Legii z uwagi na kontuzje nie ma. My stawiamy niesprawdzalną tezę, że w razie braku urazów, Wszołek w drużynie narodowej by się znalazł, Kapustka nie. Po prostu po nim bardziej widać zjazd mentalny związany z fatalną sytuacją Legii. Pomocnik w grze ofensywnej stara się wybierać rozwiązania najprostsze, takie, które nie spowodują błędu. I są typowe dla piłkarzy, którym z różnych powodów brakuje pewności siebie. Poza tym na pozycję Kapustki wrócił Jakub Moder. Zawodnik bardzo wszechstronny, który jest idealną „ósemką”, ale może zagrać na „szóstce”, a w klubie bywał ostatnią i „dziesiątką”, i napastnikiem i środkowym obrońcą. Ta wymiana 1:1 była spodziewana. Zaskoczeniem jest trochę brak Kacpra Kozłowskiego, który spisuje się w klubie dobrze i był powoływany jesienią. Wróćmy jednak do spotkań jesiennych. Jan Urban dwa razy zremisował z Holandią, wygrał z Finlandią, Litwą i Maltą (po słabym meczu) i towarzysko z Nową Zelandią. Awansował do barażu. Za Probierza nie byłoby to wcale pewne. Na pewno pomocna była tu czytelna hierarchia. I spójrzmy na powołania od tej właśnie strony.
W bramce nie najlepiej
W bramce polskiej nie jest najlepiej, my pisaliśmy o tym kilka tygodni temu. Łukasz Skorupski łapie ostatnio kontuzje i uraz wyklucza go z gry w barażu. Kamil Grabara broni nie raz świetnie, ale w klubie tracącym bardzo dużo bramek. A to może mieć wpływ na pewność siebie (ostatnio przytrafiły się naszemu golkiperowi pojedyncze błędy). Przede wszystkim ma wpływ na koncentrację – inaczej się gra, gdy drużyna przeciwna atakuje, inaczej, gdy tych sytuacji jest niewiele i ta jedna może przesądzić o awansie na mundial, bądź jego braku. Jednak pomimo tych zastrzeżeń pod nieobecność kontuzjowanego Skorupskiego i od dawna leczącego się Marcina Bułki, to Grabara będzie chyba numerem jeden. Bo alternatyw nie ma za wiele. Bartłomiej Drągowski gra w Widzewie Łódź, szału nie ma. Mateusz Kochalski nigdy nie grał w pierwszym składzie kadry, a jego zespół w Lidze Mistrzów tracił masę goli, choć sam Polak spisywał się dobrze. Mateusz Lis nie otrzymał powołania, jednak to on jest tak naprawdę bramkarzem numer cztery, w razie kontuzji kogoś z trójki Grabara – Kochalski – Drągowski dostanie zaproszenie. Lis ma świetne statystyki, ale w lidze, której niewiele osób w Polsce ogląda. Natomiast byłby absolutnym debiutantem (Kochalski, chociaż pojechał awaryjnie na Euro, bywał na zgrupowaniach). Bartosz Mrozek i czwarty bramkarz na zgrupowaniu jest tak naprawdę golkiperem „do treningów”.
Kto w obronie?
W obronie jest dobrze, choć kontrowersje budzi brak powołania dla Kacpra Potulskiego i obecność niegrającego regularnie Bartosza Bereszyńskiego. Potulski gra w Bundeslidze, grał w ramach Mainz w europejskich pucharach. Jednak po prawdzie – jako debiutant nie zagrałby raczej w pierwszym składzie. Jan Urban ma rację – Jan Ziółkowski może gra ostatnio rzadziej. Miał jednak wcześniej występy w Ekstraklasie, Lidze Konferencji, teraz kwalifikacje pucharów. Debiut w Romie, niezłe recenzje we Włoszech. I przede wszystkim jest sprawdzony w boju w meczu z Holandią. Potulski zagra w młodzieżówce, gdzie zbierze dodatkowe doświadczenie i może będzie w kadrze na mundial (jeśli awansujemy). Szczególnie że z wypowiedzi członków sztabu wynika, że troszkę na cenzurowanym jest Przemysław Wiśniewski. Gracz Widzewa ma imponującą szybkość i warunki fizyczne, gorzej ze zwrotnością. I obok kapitalnego wyjazdowego meczu z Holandią, ma też na koncie fatalny z Maltą. I w samym Widzewie też nie porywa. W pierwszym składzie wystąpi więc zapewne Tomasz Kędziora.
Kędziora do pierwszego składu
Piłkarz ten sprawdził się przeciwko Holandii, regularnie występuje w PAOK. Będzie uzupełnieniem dla żelaznego duetu z FC Porto, Jana Bednarka i Jakuba Kiwiora. No, chyba że selekcjoner zmieni ustawienie na czwórkę obrońców, ale to w barażu mało prawdopodobne, poza tym wtedy na lewej stronie zapewne wystąpi Kiwior. Szóstkę stoperów uzupełnia wspomniany Bereszyński. Tu zapewne decydowało doświadczenie, fakt, że ten piłkarz nie zawodził. I może grać na kilku pozycjach. Na prawym wahadle bądź obronie mogą grać Matty Cash (pewniak) oraz Arkadiusz Pyrka, będący w dobrej formie i zbierający niezłe recenzje w Bundeslidze. A więc linia defensywna przy trójce obrońców będzie wyglądać zapewne tak: Tomasz Kędziora, Jan Bednarek, Jakub Kiwior w wyjściowej jedenastce. Przemysław Wiśniewski, Jan Ziółkowski, Bartosz Bereszyński na ławce. A przy grze na czwórkę Matty Cash, Tomasz Kędziora, Jan Bednarek, Jakub Kiwior w pierwszej jedenastce, Arkadiusz Pyrka, Przemysław Wiśniewski, Jan Ziółkowski i Bartosz Bereszyński na ławce.
Powrót Modera
Do drugiej linii wraca Jakub Moder, który zagrać może na kilku pozycjach. Jest w odwodzie defensywny pomocnik Bartosz Slisz. Oczywiście reżyser gry Piotr Zieliński oraz Sebastian Szymański, Nicola Zalewski (dostępny od drugiego meczu) i Jakub Kamiński jako siła ofensywna. Jest w kadrze oczekiwany Oskar Pietuszewski oraz inny młodzian, Filip Rózga. Jest Michał Skóraś, który sprawdził się jesienią oraz weteran Kamil Grosicki. I tu znów – można się czepiać, że tak długo selekcjoner zwlekał z powołaniem rewelacyjnego 17-latka. A jednak spójrzmy na chłodno. Jeszcze przed wrześniowym zgrupowaniem, gdy nazwisko Pietuszewski padało w kuluarach, raczej mówiło się, że powołanie będzie sensacją. W październiku głosy wzywające do obecności młodzieżowca w kadrze były już głośne, a w listopadzie nieobecność gracza Jagiellonii budziła już u niektórych kontrowersje. Fakty są jednak takie, że Pietuszewski jesienią czarował, nie szły za tym jednak imponujące liczby, gra była bardzo efektowna i średnio efektywna.
Pietuszewski. Do efektywności doszła skuteczność
Zawodnik zyskał jednak doświadczenie w pucharach, młodzieżówce. Wyjechał do Porto, tam zrobił kolejny skok i powołanie już ma. Podobnie będzie chyba z Potulskim. Natomiast w drugiej linii tych zmian mogło być więcej. O ile powołanie już dziś dla Antoniego Kozubala byłoby przesadą (to zdolny piłkarz, jednak bardziej przyda się na dziś w młodzieżówce), tak Taras Romańczuk i Bartosz Nowak mogliby tej drużynie bardzo pomóc. Jednak tu powody absencji są różne. W przypadku Romańczuka podobno to nie ten profil zawodnika, a selekcjoner preferuje inny. Tyle że Slisz też nie jest piłkarzem wymarzonym w systemie gry Jana Urbana, a powołania dostaje. Większym problemem Romańczuka jest fakt, że w drużynie narodowej dawał radę, jednak niemal zawsze powołanie przypłacał jakiś urazem. Oczywiście kontuzje zdarzają się każdemu, jednak u Romańczuka to jednak pewna prawidłowość. W przypadku Bartosza Nowaka do tego powołania było bardzo blisko, jednak zdecydowała duża konkurencja.
Kadra dobrze zbilansowana
W ataku sprawa jest oczywista – jeśli będzie zdrowy, zagra Robert Lewandowski. Ewentualnym dżokerem, bądź partnerem w ataku Karol Świderski. A stawkę uzupełnia Krzysztof Piątek. Tu alternatywą było powołanie kogoś z polskiej Ekstraklasy (Mariusz Stępiński, Sebastian Bergier, Karol Czubak) lub Mateusza Żukowskiego, który robi furorę w 2 Bundeslidze. Jednak tu sztab zdecydował o powołaniu doświadczonych zawodników, z powodu kontuzji wypadł Adam Buksa. W pierwszym składzie wystąpi jednak chyba tylko Robert Lewandowski. Podsumowując w kadrze znalazł się stały, twardy trzon drużyny. Debiutant Pietuszewski. Zawodnicy bardzo młodzi: Arkadiusz Pyrka, Jan Ziółowski, Filip Rózga, Oskar Pietuszewski. I bardzo doświadczeni, raczej będący opcją na wejście z ławki: Bartosz Bereszyński, Kamil Grosicki. Oczywiście Jan Urban mógł powołać troszkę szerszą kadrę, może wymienić jednego, czy dwóch zawodników. Rewolucji nie było. A jeśli jakaś będzie, to szybciej w ustawieniu, bo wykonawców na grę trójką, jak i na czwórkę z tyłu Jan Urban w swojej talii ma bez wątpienia.



