Chyba na dobre upadła lansowana kilka lat temu koncepcja podziału Mazowsza i powołania osobno województwa stołecznego (Warszawa i ościenne powiaty) oraz mazowieckiego (reszta regionu). Jednak nie można wykluczyć, że za jakiś czas wróci debata o granicach województw.
Argumentem za podziałem województwa było naliczanie środków z Unii. Dość biedne w większości Mazowsze miało być pokrzywdzone przez obecność w województwie znacznie lepiej sytuowanej stolicy i okolicznych powiatów. To się jednak zmieniło, ponieważ przy samym naliczaniu środków, uwzględnia się podział regionu.
Województwo mazowieckie to nie tylko Mazowsze
Z kolei tworzenie nowych tworów, 18, 19, 20 województw, nie ma większego sensu. Osobną sprawą jest to, czy granice województw są sensownie wytyczone. Minusem obecnego podziału administracyjnego nie jest utrata statusu przez miasta, które stolicami województw były. Większym jest nierówna wielkość poszczególnych regionów i nierówność potencjałów. I tak – Mazowsze jest zdecydowanie województwem największym. Ma na swoim terenie byłe miasta wojewódzkie i przede wszystkim stolicę. Również historycznie składa się z ziem prawdziwego Mazowsza (Warszawa, Płock), ale i części północnej Małopolski (Radom), czy Podlasia Południowego (Siedlce). Dla porównania ogromne województwo mazowieckie graniczy na południu z województwem świętokrzyskim. Znacznie mniejszym. Jedynym większym miastem są tam będące stolicą województwa Kielce, historycznie istotna jest też dawna stolica województwa, Sandomierz. Świętokrzyskie miejscowości na małym województwie specjalnie nie zyskują. Z kolei należący do Mazowsza Radom, czy do województwa śląskiego Częstochowa wyraźnie tracą. A przed reformą administracyjną wszystkie te miasta miały być w jednym regionie, ale wybrano inne rozwiązanie.
Mniejsze Mazowsze, bez Radomia?
Być może lepszym rozwiązaniem byłoby utworzenie województwa staropolskiego (nazwa robocza z roku 1998), północnomałopolskiego bądź sandomierskiego (od historycznej nazwy Ziemi Sandomierskiej z czasów I Rzeczpospolitej). Historyczna Ziemia Sandomierska składała się z Kielecczyzny i ZIemi Radomskiej. Nowe województwo mogłoby objąć obecne województwo świętokrzyskie, tereny wokół Radomia, powiat częstochowski. Głównymi miastami byłyby Kielce (miasto wojewódzkie, ważny ośrodek targowy), Radom (z lotniskiem), Częstochowa (kluczowe miejsce kultu). Do tego ważny historycznie Sandomierz. A czy Mazowsze i Warszawa by traciły? Niekoniecznie. Stolica z przyległościami, bez Mazowsza mogłaby zyskiwać znacznie więcej. Projekt podziału na Mazowsze i województwo stołeczne zagrażał, ale tzw. terenowi. Bez południowej części województwa mniejszy region może zyskać. Oczywiście to nie wzywanie do nagłej zmiany administracyjnej i granic województw. Wydaje się jednak, że prędzej, czy później taka debata się odbędzie. Przy scentralizowanym systemie granice województw nie mają znaczenia, jednak przy decentralizacji (nie mylić z federalizacją) jest jak najbardziej zasadna, by nie powiedzieć konieczna.
Antoni Zankowicz



