Wyszedł z domu po alkoholu i nie wrócił. To jeszcze nie byłby powód do wszczynania alarmu, gdyby nie fakt, że na dworze był trzaskający mróz. A kontaktu z mężczyzną nie było. W końcu odnalazł się osłabiony i przemarznięty w leśnych zaroślach. Wielu nie miało tyle szczęścia.
Do zdarzenia doszło w ostatni weekend, w powiecie garwolińskim. Jak relacjonuje mazowiecka policja późnym wieczorem w sobotę 31 stycznia około godziny 22.00, do Komendy Powiatowej Policji w Garwolinie wpłynęło zgłoszenie o braku kontaktu z mieszkańcem gminy Sobolew.
Jak wynikało ze zgłoszenia, mężczyzna kilka godzin wcześniej, po alkoholu wyszedł z domu i nie wrócił. Na zewnątrz panował kilkunastostopniowy mróz. Znaczenie miała każda minuta. Policjanci rozpoczęli poszukiwania zaginionego. Sprawdzali okoliczne pola, drogi i lasy, cały czas dzwonili na numer mężczyzny, którego nikt nie odbierał. W pewnym momencie mężczyzna odebrał telefon. Powiedział, że jest w lesie, ale nie wie dokładnie, gdzie – relacjonuje policja. Funkcjonariusze zaczęli poszukiwania w lesie, gdzie w śniegu i gęstych zaroślach odnaleźli leżącego, wychłodzonego mężczyznę. Był osłabiony i przemarznięty. Policjanci udzielili mu pierwszej pomocy i wezwali pogotowie ratunkowe. Potem mężczyzna trafił pod opiekę rodziny – relacjonuje policja. Tym razem skończyło się szczęśliwie. Jednak nie zawsze tak jest. W ostatni weekend w lesie pod Warszawą zgubiły się trzy osoby. Jedna niestety zmarła, druga z objawami wychłodzenia trafiła do szpitala. Ogółem od listopada w wyniku mrozu zmarło już w Polsce ponad 40 osób.



