Warszawa
18/06/2026, 16:44
Overcast
Prognoza
21°C
Ciśnienie: 1019 mb
Wilgotność: 63%
Wiatr: 2.1 m/s N
Opis: 0mm /29% / Rain
Prognoza
19/06/2026
Dzień
07
Prognoza
26°C
Wiatr: 2.7 m/s N
Opis: 0mm / 3% / Rain
Prognoza
20/06/2026
Dzień
07
Prognoza
30°C
Wiatr: 3.8 m/s SE
Opis: 0mm / 4% / Rain
 
Subskrybuj

Krajobraz po Chorwacji. Powodów do radości nie ma, ale to nie czas na rozdzieranie szat

fot. Freeimages.com

Przed laty, gdy reprezentacja Polski w piłce nożnej prowadzona przez Jerzego Engela, pierwszy raz po 16-letniej przerwie awansowała na mundial świat kibiców i mediów sportowych wpadł wręcz w euforię. ŚP. Paweł Zarzeczny oburzył wszystkich, gdy napisał „nie czas panowie na lizanie się po ch…”. Dziś można je sparafrazować, że nie czas na rozdzieranie szat. W meczu z Chorwacją nie stało się nic nieprzewidzianego.

Przytoczone słowa Zarzecznego padły w „Przeglądzie Sportowym” dzień po historycznym awansie. Wywołały niemałe oburzenie, okazały się jednak prorocze. Kadra Engela, na mistrzostwach poniosła klęskę, dając początek znanemu scenariuszowi gry Polaków. Mecz otwarcia, mecz o wszystko, mecz o honor. Dziś warto słowa legendarnego publicysty sparafrazować. Powodów do radości po porażce z Chorwacją oczywiście nie ma. Jednak rozdzieranie szat i lamenty naprawdę nie mają sensu. Porażka i gra odzwierciedlają obecny stan polskiej reprezentacji. Nikt, kto polską piłkę śledzi, nie może być zaskoczony.

Nie wystarczy ofensywny skład

Oczywiście można było nabrać się na bardzo ofensywne ustawienie Biało-Czerwonych. Piotr Zieliński grał na „szóstce”, a więc jako defensywny pomocnik, przed nim wystąpili kreatywni Kacper Urbański i Sebastian Szymański. Ze Szkocją obok Roberta Lewandowskiego zagrał mający kapitalną serię w lidze tureckiej w Istanbul Basaksehir Krzysztof Piątek. Z Chorwacją robiący furorę w amerykańskiej MLS, zawodnik Los Angeles FC, Mateusz Bogusz. Jego gry domagały się media. Z tym, że ofensywne ustawienie to jedno, wykorzystanie go w „boju” drugie. Kilka lat temu ofensywnie ustawieni podopieczni śp. Franciszka Smudy przyjęli od Hiszpanów sześć bramek. Nie strzelili żadnej. Do bramki rywali, bo samobójcze trafienia zaliczyli Robert Lewandowski i Dariusz Dudka. Raz ofensywnie zagrał też Czesław Michniewicz. Jego drużyna oberwała 1:6 od Belgów. W tym kontekście 0:1 z Chorwacją to naprawdę minimalny wymiar kary. Szczególnie, że nie byłoby niesprawiedliwe, gdyby Polacy przegrali 1:5. Chorwaci całkowicie zdominowali podopiecznych Probierza.

Bo ofensywny skład na papierze, to nie ofensywna gra w praktyce. Biało – Czerwoni licząc tylko ostatnie mecze, momentami zdominowali Ukraińców. Jednak z Turcją wygrali, mimo przewagi rywala. Na Mistrzostwach Europy Holendrzy spokojnie mogli wbić kilka bramek więcej, choć gra Biało-Czerwonych mogła się podobać. Austriacy pressingiem ich zmiażdżyli, choć drużyna Probierza miała momenty. Z Francją nie wyglądało to najgorzej. W Glasgow ze Szkotami też momentami to gospodarze mieli inicjatywę. Polacy potrafili jednak parę razy błysnąć. Kacper Urbański świetnie odebrał piłkę i zapoczątkował bramkową akcję. Nicola Zalewski wypracował dwa karne. Z Chorwacją tych przebłysków było znacznie mniej, bo po prostu Chorwaci, mając lepszych piłkarzy całkowicie zdominowali gości. Aby drużyna zaczęła prezentować równy i wyższy poziom, musi się zgrywać, ogrywać, w podobnym składzie rozgrywać kolejne mecze. Potrzebny jest albo Moder w formie, albo, jak nie zacznie grać, trzeba znaleźć piłkarza o podobnej charakterystyce. Na razie jakości jest po prostu za mało.

Choć było źle, to było dobrze?

Patrząc całościowo na wrześniowe zgrupowanie Biało-Czerwoni zdobyli w dwóch wyjazdowych spotkaniach trzy punkty. Prawdę powiedziawszy, mało kto liczył na taki rezultat. Ze Szkocją wygrali, prezentując przebłyski dobrej gry. Chorwaci, wciąż jedna z czołowych drużyn na świecie, pokazali im miejsce w szeregu. I nie ma co kryć – w dwumeczu z Portugalią oraz rewanżu z Chorwatami też nie ma co liczyć na zdominowanie rywala. Można oczekiwać poprawy gry, większej liczby udanych elementów, momentów. Remis, nie mówiąc już o zwycięstwie, byłby mega sukcesem. Jednak na dziś realnym wynikiem, jaki Biało-Czerwoni mogą uzyskać są trzy kolejne porażki i wywalczona w bólach wygrana ze Szkotami. Gra w barażu o utrzymanie w Dywizji A, z zespołami pokroju Ukrainy, Walii, Norwegii. Potem mega ciężkie eliminacje mundialu, awans przez baraż. W turnieju, za dwa lata, drużyna powinna wyglądać już lepiej. Oby. Wtedy będzie czas rozliczeń. Dziś nie ma powodu do radości, do wielkiej rozpaczy też jednak nie.

Zobacz także

Komu puchar, komu łzy? Piłka w cieniu mafii i polityki. A może… wszystko w cieniu piłki

Osiem lat temu turniej w postsowieckiej, bandyckiej Rosji. Potem w Katarze, w cieniu łamania praw człowieka, morderczej pracy robotników. A dziś w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Meksyku. W cieniu kontrowersji…

Brazylia, Anglia, Portugalia. Oni nie wygrają mundialu. Przynajmniej statystycznie

Statystyki nie grają, więc poniższe dane warto potraktować tylko jako ciekawostkę. Jednak NIGDY mistrzem Świata nie została drużyna prowadzona przez selekcjonera z innego kraju. Co więcej – tylko dwa razy…

Powrót mistrza, Afryka wreszcie w czwórce, finał stulecia z polskim akcentem

Turniej w Katarze rozgrywany w kraju z Bliskiego Wschodu, w listopadzie i grudniu budził kontrowersje. Okazał się jednym z najlepszych w historii. A chyba najlepszy w historii (a przynajmniej od…