Był krok od katastrofy. Nie ma powodu do rozpaczy, szansa jest, ale… Bolesna porażka legionistów
Miało być łatwo, przyjemnie, zwycięsko. Było nerwowo, elektrycznie i w plecy. Legia Warszawa przegrała z Austrią Wiedeń 1:2. Były fatalne fragmenty. Były przebłyski i przede wszystkim gol kontaktowy, dający szansę na nawiązanie walki w rewanżu. Ale w Wiedniu podopieczni Kosty Runjaicia muszą zagrać perfekcyjnie.
Legioniści przyjęli na mecz prostą taktykę – wyszli trójką wysoko grających obrońców, piłkarzy przedniej formacji (Marc Gual, Josue, Tomas Pekhart) trener Kosta Runjaić zwolnił z obowiązków defensywnych. Taktyka może była i dobra, ale goście rozszyfrowali ją błyskawicznie.
Marnowane sytuacje, niefrasobliwość w obronie
Jednak w piątej minucie to gospodarze mogli objąć prowadzenie. Bardzo dobrze wyszedł Paweł Wszołek. Znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem Austrii Christianem Früchtlem, golkiper gości świetnie obronił. W 11 minucie fatalny błąd legionistów okazał się brzemienny w skutkach. Najpierw Kacper Tobiasz niepotrzebnie zagrał do Juergena Elitima, który był naciskany. Kolumbijczyk spanikował i dał sobie odebrać piłkę. Odebrał ją Dominik Fitz, zagrał do Muharema Huskovicia, a ten pewnie pokonał Tobiasza. Do przerwy legioniści dwa razy sprezentowali gościom groźne sytuacje – jednak na szczęście obyło się bez konsekwencji. Gospodarze starali się dążyć do wyrównania, jednak dobrą sytuację mieli jedną – ponownie strzelał Wszołek, znów obronił Früchtl. W drugiej połowie legioniści grali trochę lepiej, kontrolowali przebieg gry, ale wciąż niefrasobliwie w obronie. Po kolejnym błędzie – złym wybiciu Tobiasza Manuel Polster przejął piłkę i dośrodkował na głowę Huskovicia, który strzelił swą drugą bramkę.
Wynik 0:2 w praktyce mógł oznaczać pożegnanie z pucharami, szczególnie, że goście nie zamierzali poprzestać i wciąż groźnie kontrowali. Ale grę poprawiła i Legia. Dwa razy przed szansą stanął Tomas Pekhart. Czech zmarnował dwie sytuacje. Szczególnie irytująca była pierwsza okazja, gdy miał lepiej ustawionego Wszołka, ale wolał strzelać. Dużo ożywienia wniosło wejście na boisko Makana Baku i Ernesta Muciego. Albańczyk dwa razy groźnie strzelał z dystansu. W 86 minucie Austria miała okazję do zdobycia trzeciej bramki i praktycznie przesądzenia wyniku dwumeczu. Silva Kani ograł defensorów Legii i wyszedł sam na sam z Tobiaszem. Golkiper Legii zrehabilitował się za wcześniejsze błędy – fantastycznie obronił strzał zawodnika gości. Dwie minuty później Makana Baku przeprowadził rajd, po którym dośrodkował w pole karne, a piłkę głowę do siatki wpakował Ernest Muci. Ostatecznie Legia przegrała z Austrią 1:2. Legia mogła przegrać wyżej, ale sama też zmarnowała kilka sytuacji, sędzia nie odgwizdał też ewidentnego rzutu karnego.
Źle, ale jest nadzieja
Można powiedzieć, że doszło do „wyrównania” błędu z meczu z Ordabasami, gdy arbiter nie odgwizdał karnego dla Azerów. W drużynie Legii na arenie międzynarodowej widać pewne braki. Choćby różnicę między lewą stroną z Kunem a prawą z bardzo dobrym Wszołkiem. Defensywa w Ekstraklasie wymiata. W pucharach widać, że Augustyniak czy Ribeiro nie są nominalnymi obrońcami. Choć ten pierwszy zagrał nieźle, imponuje wyprowadzaniem piłki. Jednak obok siebie musi mieć dwóch dobrze broniących zawodników. Grały też inne polskie zespoły. Raków Częstochowa wygrał z Arisem Limassol 2:1 w III Rundzie kwalifikacji Ligi Mistrzów. W razie awansu zagra w play off Ligi Mistrzów. Jeśli odpadnie „spadnie” do play off Ligi Europy. I ma zapewnioną fazę grupową Ligi Konferencji. Lech Poznań pokonał Spartaka Trnawa 2:1. W beznadziejnej sytuacji jest Pogoń Szczecin, która przegrała z belgijskim Gent aż 0:5. Sytuacja legionistów po porażce 1:2 jest trudna, ale nie beznadziejna. W Wiedniu trzeba jednak zagrać perfekcyjnie.
Legia Warszawa – Austria Wiedeń 1:2 (0:1)
0:1 Muhar Husković 11’
0:2 Muhar Husković 56’
1:2 Ernest Muci 87’
Legia Warszawa: Kacper Tobiasz – Radovan Pankov (37’ Artur Jędrzejczyk), Rafał Augustyniak, Yuri Ribeiro – Paweł Wszołek, Bartosz Slisz (60’ Maciej Rosołek), Juergen Elitim (73’ Jurgen Çelhaka), Patryk Kun (73’ Makana Baku) – Josué, Tomáš Pekhart, Marc Gual (60’ Ernest Muçi)
Austria Wiedeń: Christian Früchtl – Reinhold Ranftl, Marvin Martins, Tin Plavotić (6’ Johannes Handl), Lucas Galvão – Matthias Braunöder, James Holland, Marvin Potzmann (46’ Manuel Polster) – Andreas Gruber (67’ Manfred Fischer), Muharem Huskovic (67’ Silva Kani), Dominik Fitz (89’ Hakim Guenouche)



