Dramatyczna sytuacja wśród grochowskich kotów. „Jeszcze chyba nigdy nie byłyśmy w tak beznadziejnej (głównie dla kotów) sytuacji” – alarmuje fundacja Koty z Grochowa.
„Adopcje stoją, w Azylu niestety bardzo napięta atmosfera. Więcej tam kotów, co wolałyby mieszkać same, niż takich co lubią koty. Domy tymczasowe są przepełnione do ostatniego miejsca. Wczoraj dostałyśmy wiadomość, że dwójka naszych byłych podopiecznych musi do nas wrócić” – pisze fundacja. Odrzucone koty to rodzeństwo, adoptowane z fundacji jako małe kociaki kilka lat temu. „Od kilku dni koty są do siebie wrogo nastawione. Niestety nie zostały przebadane, nie było behawiorysty, wiemy jedynie, że właściciel zaczął wypuszczać je na dwór. Bardzo pilnie potrzebujemy dla nich domu tymczasowego. Kennele w Azylu są dla nich naprawdę bardzo kiepskim rozwiązaniem. W tym momencie ratują nas nawet 2-3 miesiące, żebyśmy mogły je chociaż na spokojnie przebadać. Żeby behawiorystka mogła przyjrzeć się sytuacji”, pisze fundacja.
To przemiłe koty, najprawdopodobniej coś wydarzyło się na dworze i po prostu koty przeniosły agresję na siebie. Ale właściciel nie wyraża chęci pracy z kotami. Naciska, żeby jak najszybciej je przywieźć do nas – pisze fundacja. Jak informuje fundacja, zainteresowanym zapewnia całe wyposażenie na start, karmę, weterynarza itp. I apeluje: „Może jest wśród Was ktoś, kto nie ma kotów, mieszka w Warszawie i mógłby przyjąć je pod swój dach, chociaż na 2-3 miesiące? Dom bez dzieci, gotowy by poświecić kotom czas i uwagę by szybko zdiagnozować co jest nie tak i pomóc” – czytamy we wpisie. Fundacja Koty z Grochowa poinformowała też o odejściu jednej z podopiecznych. „Kochani, pomogliśmy dziś odejść Grzybiarze vel Kurce… Jej wyniszczony organizm poddał się, nie trzymała temperatury ani glukozy. Jeszcze w sobotę wieczorem czuła się naprawdę dobrze. Jadła i mruczała… niestety wczoraj rano nastąpił kryzys” – piszą wolontariuszki.
(źródło: Facebook.com)



