Jak poinformowały w środę media za Polską Agencją Prasową, prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski podjął decyzję o ograniczonym odstrzale i odłowieniu warszawskich dzików. Przyznał, że to bolesna decyzja, ale chodzi o bezpieczeństwo mieszkańców. O ile fakt, że nie strzelano nie budzi kontrowersji, tak zastanawia, czemu dzików nie można było odławiać.
Sprawa zagrożenia nie podlega dyskusji. Wprawdzie dzik sam w sobie nie atakuje człowieka bez powodu, ale w poczuciu zagrożenia, szczególnie młodych, może być bardzo groźny.
Strzelać nie było wolno. Ale odławiać też nie
A w ostatnim czasie w mieście pojawiło się dzików znacznie więcej. Przez cały rok 2022 było 2,5 tysiąca zgłoszeń, a w pierwszym półroczu bieżącego roku aż 3 tysiące. W środę media obiegła informacja na podstawie Polskiej Agencji Prasowej, że prezydent Warszawy podjął trudną decyzję o częściowym ostrzale i częściowym odłowieniu dzików. Jak podkreślał Rafał Trzaskowski sąsiednie gminy prowadziły planowany odstrzał, w Warszawie do tej pory udawało się tego uniknąć. Teraz to nie będzie możliwe. Jednak czy na dotychczasowa polityka nie była błędem? Prezydent Warszawy w rozmowie z PAP dziękował ciężko pracującym strażnikom miejskim, którzy starali się przepłaszać dziki. I powtórzył zalecenia, które ukazały się jakiś czas temu na stronie ratusza i urzędów dzielnic, aby nie dokarmiać dzików. Kontrowersje budzi jednak fakt, że dziki wolno było jedynie przepłaszać, a nie pozwalano ich odławiać. – Szczerze przyznam, że jest to dla mnie niepojęte – mówi zastrzegający anonimowość pracownik Lasów Miejskich.
Bezkrwawe usunięcie
Twierdzi, że nie chodzi o strzelanie. – Doskonale rozumiem, że urzędnicy nie chcieli do dzików strzelać. Sam uważam to za barbarzyństwo. Ale mamy metody bezkrwawego odławiania. Tymczasem władze miasta pozwalały jedynie na przepłaszanie dzików. W efekcie owszem, w ubiegłym roku nie było strzelania. A teraz niestety będzie – mówi nasz rozmówca. Jednocześnie przyznaje, że realnym problemem jest zostawianie otwartych altan śmietnikowych, czy jedzenia poza pojemnikami. To jedynie zachęca dziki. Jednocześnie należy jednak wprowadzić sensowne metody zabezpieczeń przed dzikami. – Uważam, że należy przede wszystkim twardo egzekwować kwestie zabezpieczeń śmietników, aby nie zachęcać zwierząt do przychodzenia w okolicy podwórek. A gdy dziki się już pojawiają, należy je po prostu bezkrwawo odławiać i wywozić do naturalnego środowiska – mówi nasz rozmówca. Dziki pojawiały się w ostatnim czasie na Pradze-Południe. Kilka razy w Parku Skaryszewskim, czy na Gocławiu, na przykład nad Jeziorem Balaton, czy skwerze przy ulicy Umińskiego. Do sprawy będziemy wracać.


