Ale przynajmniej jest rada, jak chronić nasze MRUCZKI. UWAŻAJMY!
To prawdziwy szok – wiadomo, co jest przyczyną nagłych zgonów kotów w Polsce, między innymi na Mazowszu. Kontrolę próbek padłych zwierząt, wykonał Państwowy Lekarz Weterynarii. Wyniki szokują. Okazuje się, że zwierzątka padają na… grypę.
Sprawę opisała „Gazeta Wyborcza”. Cytowany przez dziennik znany lekarz profesor Krzysztof Pyrć powiedział, że należy nie wypuszczać kotów z domów oraz chować buty i myć ręce po przyjściu. Rad na forach jest więcej.
Przede wszystkim – NIE WYPUSZCZAJMY KOTÓW Z DOMÓW. I tak robić tego nie powinniśmy z uwagi na zagrożenia dla zwierzęcia, to raz. Dwa – teraz jest zakaz wypuszczania zwierzaków z uwagi na epidemię wścieklizny. I trzy – dziś doszło zagrożenie kolejne.
Druga kwestia – po przyjściu do domu ZDEJMUJMY BUTY, wycierajmy podłogę w przedpokoju i chowajmy obuwie w miejscu dla kota niedostępnym.
Po trzecie – myjmy dokładnie ręce.
Kwestia czwarta – zmieniajmy wierzchnie ubranie, w którym przychodzimy z dworu.
Po piąte – unikajmy choć na jakiś czas karmienia zwierzaków surowym mięsem i surowymi jajkami (niektórzy podają kotom żółtka).
Takim zachowaniem oczywiście nie wyeliminujemy całkiem zagrożenia, ale możemy je w bardzo znacznym stopniu zminimalizować.
Tragiczna seria
Do nagłych zgonów kotów doszło w całej Polsce, także na Mazowszu. Objawy choroby to duszność, apatia, otępienie, zesztywnienie, atak padaczkowy. Najczęściej kończy się szybkim zgonem. Próbki padłych zwierząt trafiły do ekspertyz. Teraz są wyniki – zabija wirus grypy. Padają jednak koty zarówno wolnożyjące i wychodzące, jak i niewychodzące.



