37-letni mieszkaniec Białołęki najprawdopodobniej zabił swoją 50-letnią siostrę i jej 22-letniego syna. Okoliczności zbrodni jeżą włos na głowie.
Szok i niedowierzanie. Rodzony brat zabił starszą o 13 lat siostrę i jej dorosłego syna. Ciała ofiar i rannego zabójcy znaleźli policjanci, których zaalarmowali brakiem kontaktów ze znajomą sąsiedzi.
Makabra na Białołęce
Wszystko zaczęło się w ubiegły czwartek, po południu. Jak relacjonuje Komenda Stołeczna Policji, sąsiedzi zaniepokoili się brakiem kontaktu z sąsiadką, mieszkającą w domu przy ulicy Nowodworskiej na Białołęce. W czwartek po godzinie 16.00 policyjny patrol z wydziału patrolowo – interwencyjnego udał się skontrolować wskazany adres. Mundurowi przybyli na miejsce. Pukali, ale nikt nie otwierał drzwi. Z wewnątrz nie dobiegały żadne odgłosy. Po kontakcie z dyżurnym komisariatu policjanci podjęli decyzję o siłowym wejściu do domu przy pomocy strażaków – relacjonuje policja. Oczom mundurowych ukazał się przerażający widok. Kobieta i młody mężczyzna – jej syn – nie żyli. W fotelu w salonie siedział 37-latek. Dawał oznaki życia. Policjanci udzielili mu pierwszej pomocy. Potem karetka w eskorcie funkcjonariuszy przewiozła mężczyznę do szpitala w celu dalszej konsultacji. Nie ulegało wątpliwości, że w domu doszło do zabójstwa. Na miejscu pracowali policjanci z grupy dochodzeniowo – śledczej, technik kryminalistyki. Ich czynności nadzorowali prokurator i lekarz medycyny sądowej – relacjonuje policja.
Zarzut zabójstwa
Czynności na miejscu zbrodni trwały kilka godzin. Policjanci zabezpieczyli miejsce przestępstwa, ślady i narzędzia, który mogły posłużyć do popełnienia zabójstwa. Wszystko wskazywało na to, że sprawcą jest mężczyzna, który trafił do szpitala. W piątek mundurowi zatrzymali przebywającego w szpitalu 37-letniego mężczyznę. Śledztwo w sprawie wszczęła Prokuratura Rejonowa Warszawa Praga-Północ. W sobotę śledczy przesłuchali podejrzanego. Przedstawili mu zarzut zabójstwa 50-letniej siostry i jej 22-letniego syna. Sąd tymczasowo aresztował podejrzanego na okres trzech miesięcy. Mieszkańcowi Białołęki za zabójstwo grozi kara od 8-15 lat więzienia, 25 lat więzienia lub dożywocie.



