Gdyby został na mszy do końca, nic by się nie stało. Pan dobiegający dziewięćdziesiątki (85-latek) znudził się w trakcie mszy świętej i wyszedł ze świątyni. W aucie czekał na żonę, czas umilił sobie pijąc alkohol. Policja zabrała mu prawo jazdy. Staruszek odpowie też przed sądem. Grozi mu więzienie.
Wszystko działo się w ostatnią niedzielę, 26 lutego przed kościołem w powiecie lipskim. Jak poinformowała mazowiecka policja, starszy pan w trakcie mszy świętej wyszedł z kościoła. Chciał poczekać na żonę w samochodzie. Usiadł w aucie na miejscu kierowcy i zaczął spożywać alkohol. Przyuważył go przechodzień, który zadzwonił na policję. Zgłosił, że starszy mężczyzna siedzi w aucie, pije alkohol i może niebawem odjechać. Na miejsce przybyli funkcjonariusze z Lipska. Samochód zdążył już odjechać spod kościoła. Niestety, starszy pan wciąż siedział za kierownicą. Funkcjonariusze na drodze namierzyli i skontrolowali pojazd. Za kierownicą siedział 85-letni mieszkaniec powiatu lipskiego. Wracał on wraz z żoną do domu. Funkcjonariusze sprawdzili stan trzeźwości starszego pana. Badanie alkomatem wykazało 0,61 promila alkoholu w organizmie. Policjanci zatrzymali mężczyźnie prawo jazdy – relacjonuje policja. Teraz mężczyzna opowie za swój czyn przed sądem. Grozi mu kara nawet do 2 lat pozbawienia wolności.



