Policja zatrzymała drugiego sprawcę napadu na sklep w Kobyłce pod Warszawą. Jego wspólnik nie żyje – właściciel sklepu ranił go w szamotaninie. Prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie usiłowania rozboju oraz granic ochrony koniecznej.
Do dramatu doszło w nocy, z niedzieli, 8 stycznia na poniedziałek, 9 stycznia. Przed północą dwaj zamaskowani bandyci weszli do sklepu. Sterroryzowali ekspedientkę. Według wstępnych informacji, przedmiotem przypominającym broń. We wtorek prokuratura potwierdziła, że jeden z mężczyzn był uzbrojony w broń palną, drugi miał pałkę.
Napastnicy zażądali od kobiety pieniędzy. Nie przewidzieli, że w sklepie jest też właściciel. Wybiegł on z zaplecza i stanął w obronie pracownicy. Doszło do szamotaniny. Właściciel sklepu chwycił za leżący na ladzie nóż i ranił jednego z rozbójników. Sprawcy uciekli. W nocy policja koło dworca PKP w Kobyłce znalazła ciało. Z uwagi na ranę kłutą początkowo prowadziła śledztwo w kierunku zabójstwa. Niebawem okazało się, że martwy mężczyzna to jeden z napastników. Policja złapała już jego kompana. To 22-letni obywatel Polski. Sprawą zajmuje się Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga. Śledczy przesłuchali już 22-latka, który usłyszał zarzuty usiłowania rozboju z użyciem niebezpiecznych narzędzi. Za tę zbrodnię grozi kara od trzech, do dwunastu lat więzienia. Śledczy przesłuchali też właściciela sklepu. Na razie w charakterze świadka. Choć jak poinformowała media rzecznik prokuratury Warszawa-Praga, Katarzyna Skrzeczkowska, prokuratura bada też, czy nie zostały przekroczone granice obrony koniecznej. Do sprawy będziemy wracać.
(źródło: NTW, TVN Warszawa, RDC, RMF)



