35-latek przyjechał z Podlasia do Warszawy. Na Dworcu Zachodnim zaczepiał pasażerów i pracowników, był pijany i agresywny. Zachowanie to było chamskie, naganne. A przede wszystkim bezdennie głupie. Facet miał bowiem do odsiadki wyrok więzienia. Swą agresją skutecznie wzbudził zainteresowanie organów ścigania.
Do zdarzenia doszło kilka dni temu, przed godziną 20.00, na Dworcu Zachodnim. Jak informuje Straż Miejska, zgłoszenie strażnicy otrzymali od ochrony obiektu. Według zgłaszających młody mężczyzna, w stanie wskazującym, zakłócał spokój i porządek. Zaczepiał pracowników i pasażerów. Po kilku minutach funkcjonariusze pojawili się na miejscu. W poczekalni dworca zastali mężczyznę i pracowników ochrony. Sprawca był pod wpływem alkoholu. Nie stosował się do poleceń strażników, ci więc go obezwładnili. Okazało się, że podejrzany nie ma przy sobie dokumentów, relacjonuje Straż Miejska. Funkcjonariusze przewieźli go więc na komendę policji. Tam policjanci ustalili, że zatrzymanym jest 35-letni mieszkaniec jednej z miejscowości w okolicach Białegostoku. Z Podlasia przyjechał na „gościnne występy” dp stolicy. Jego zachowanie jednak jest o tyle dziwne, że jak się okazało, mężczyzna ma już wyrok – osiem miesięcy więzienia. Zwracając na siebie uwagę sprawił, że właśnie trafił za kratki – podsumowuje Straż Miejska.



