Ciche piszczenie usłyszał spod maski kierowca, który zatrzymał samochód w podziemnym parkingu w Warszawie. Gdy zajrzał pod maskę, z półki pod silnikiem spoglądały na niego dwa kocięta.
Jak informuje Straż Miejska, mężczyzna był wcześniej na działce nad Zalewem Zegrzyńskim. To tam musiały się wślizgnąć do auta oba kocięta. O zdarzeniu kierowca powiadomił Ekopatrol Straży Miejskiej. Funkcjonariusze przyjechali na miejsce. Maluchy – struchlałe – nie chciały opuścić kryjówki. Fachowe metody przybyłych na miejsce strażników miejskich poskutkowały tylko na jednego kociaka. Drugi jednak nie dał wywabić się spod silnika – relacjonuje Straż Miejska. Właściciel samochodu zdecydował, że wróci na działkę, by oddać młode matce. Funkcjonariusze umieścili wydobytego kotka w pudełku transportowym i pomogli zabezpieczyć kryjówkę drugiego. Jak informuje Na działce w Nieporęcie matka kotków rzeczywiście czekała na dzieci. Działkowicz wypuścił przy niej kociaka z pudełka. Powitalne miauczenie i zapach matki wywabiły spod silnika drugiego malucha – relacjonuje Straż Miejska. Przypomina jednak, że podróż zwierzęcia w silniku może skończyć się tragicznie. Dlatego szczególnie w okresie jesienno-zimowym kierowcy powinni uważnie oglądać swoje auta i zachowywać się głośniej. Na przykład trzaskać drzwiami, słuchać radio. Tak, by „gapowiczów” sprowokować do opuszczenia auta.



