Mieszkaniec Warszawy podpalił cztery domki letniskowe w powiecie wyszkowskim. Nie umiał wytłumaczyć, czemu to zrobił.
Do serii podpaleń domków letniskowych i pustostanów doszło w miniony weekend we wsi Popowo Parcele. Jak informuje mazowiecka policja, jednej nocy strażacy interweniowali aż trzy razy. Kiedy zdążyli wrócić do koszar wybuchał kolejny pożar. W jednym przypadku nawet nie zdążyli dokończyć akcji gaśniczej, a już wydobywał się dym z kolejnego budynku kilkadziesiąt metrów dalej. Stało się jasne, że to nie może być przypadek. Wtedy do akcji przystąpili policjanci z Wyszkowa oraz lokalnego posterunku. Jak relacjonuje policja ostatnie, czwarte podpalenie miało miejsce w nocy z niedzieli 11 września na poniedziałek 12 września. W każdym przypadku na miejscu zdarzenia śledczy przeprowadzili dokładne oględziny i zabezpieczyli ślady, które jednoznacznie wskazywały, że są to umyślne podpalenia. Od samego początku policjanci wiązali ze sobą wszystkie pożary, podejrzewając, że stoi za nimi ten sam sprawca. W poniedziałek wytypowano sprawcę tych podpaleń. Okazał się nim 32-letni mieszkaniec Warszawy. Mężczyzna został zatrzymany w swoim domku letniskowym w tej samej wsi, gdzie dochodziło do pożarów. Podejrzany usłyszał zarzuty uszkodzenia mienia poprzez umyślne podłożenie ognia. Mieszkaniec Warszawy przyznał się do podpaleń, lecz nie potrafił racjonalnie wytłumaczyć swojego zachowania. Grozi mu do 5 lat pozbawienia wolności.



