W Legionowie ktoś zostawił psa w aucie. Zwierzak był tam ponad godzinę. W tym czasie auto stało się nagrzane jak piekarnik. W ostatniej chwili policjanci uwolnili psa.
Jak informuje Komenda Stołeczna Policji w ubiegłym tygodniu w stojącym na parkingu samochodzie przechodnie zauważyli psa. Był wycieńczony, uwięziony w nagrzanym pojeździe. Najpierw na własną rękę próbowali znaleźć właściciela. Szukali go w pobliskich sklepach. Gdy nie znaleźli, zawiadomili policjantów. Funkcjonariusze, którzy przyjechali na interwencję sprawdzili, do kogo należy auto. Nie mogli jednak skontaktować się z właścicielem. Dlatego, a także z uwagi na stan, w którym znajdował się pies, funkcjonariusze rozbili szybę. Potem wyciągnęli zwierzaka z rozgrzanego samochodu.
Gdy pies był już bezpieczny, otrzymał wodę. Na miejscu pojawili się również właściciele czworonoga. Zwierzę trafiło pod opiekę weterynarza – relacjonuje policja. Jak przypomina, gdy temperatura na zewnątrz sięga 30 stopni Celsjusza, wewnątrz pojazdu pozostawionego na słońcu wzrosnąć może do 90 stopni. Dla pozostawionego w nim zwierzęcia może oznaczać śmierć. Wewnątrz samochodu nie ma cyrkulacji powietrza, która umożliwiałaby zwierzęciu swobodne oddychanie. Nawet miska z wodą nie umożliwiłaby psu oddychania. Może ona jedynie zapobiec odwodnieniu, o ile zwierzę będzie chciało pić ciepłą wodę – przypomina policja.



