Wiele osób nie może mieć kotów w dom a chce jakoś zwierzakom pomóc. Również właściciele Mruczków często gotowi są do pomocy. Pomysłem jest wolontariat. Na przykład w schronisku bądź kocich fundacjach.
W stołecznym schronisku Na Paluchu przebywa w tej chwili około 200 kotów. Brakuje osób, które by mogły pomóc. „W schronisku 200 kotów, a kocich wolontariuszy bardzo niewielu” – alarmuje Schronisko Na Paluchu. Zachęca do współpracy: „Jeśli kochasz koty, chcesz i możesz zaangażować się długofalowo w regularną pomoc. Nie boisz się ciężkiej pracy, a czasem silnych emocji – zgłoś się do nas. Uwaga – koci wolontariat to nie tylko głaskanie kotków i zabawa z nimi. To często ciężka praca, pomoc opiekunom w sprzątaniu, karmieniu kotów, szukanie domów, na wczoraj” – informuje schronisko. Oprócz schroniska kocim wolontariatem można zająć się na mniejszą skalę, na przykład w lokalnych – dzielnicowych fundacjach, które zajmują się kotami wolnożyjącymi. Dokarmiają je, wyłapują i przekazują do weterynarzy. Zapewniają szczepienie, sterylizację, odrobaczanie, czasem czipowanie. Co istotne – kotom „piwnicznym” nie powinno się pomagać na własną rękę. O dokarmianie i liczebność populacji dbać powinny po prostu wspomniane fundacje.



