Warszawa
23/03/2026, 17:25
Partly cloudy
Partly cloudy
13°C
Ciśnienie: 1020 mb
Wilgotność: 75%
Wiatr: 1.3 m/s SSW
Opis: 0mm /0% / Rain
Prognoza
24/03/2026
Dzień
07
Prognoza
14°C
Wiatr: 3.2 m/s WSW
Opis: 0mm / 0% / Rain
Prognoza
25/03/2026
Dzień
07
Prognoza
13°C
Wiatr: 6.5 m/s S
Opis: 0mm / 20% / Rain
 
Subskrybuj

Polsko-ukraińska trudna historia (KOMENTARZ)

Zbliżenie zmarłej osoby leżącej w trumnie, otoczonej świecami i liśćmi palmowymi.
Bolesław Pieracki na katafalku fot. Domena Publiczna

Tematy trudnej polsko-ukraińskiej historii były, są i będą wykorzystywane przez rosyjskie onuce. Trolli, którzy chcą skłócić na nowo dwa narody. Z drugiej strony przemilczanie trudnej wzajemnej historii byłoby wodą na młyn tychże trolli. Dlatego, że to oni mieliby prawo do jedynej narracji na ten temat. Warto bez emocji, na spokojnie, poruszać tematy trudnej historii. Jednocześnie mocno i jednoznacznie wspierając współczesną Ukrainę w jej walce z bestialstwem Putina i jego zbrodniarzy. 

Gdy Rosja zaczęła swój napad na Ukrainę, przestałem w ogóle mówić o trudnych tematach polsko- ukraińskiej historii. Gdy bandyci napadają na sąsiada to nie wypominamy mu, że nie oddał stówy a jego dziadek był bandytą tylko pomagamy mu się bronić. Analogicznie jest z Ukrainą. Ruskie onuce próbowały wykorzystać historyczne spory do rozpalenia wśród Polaków  nienawiści do Ukraińców w obliczu rosyjskiej agresji. To się przez ponad sto dni nie udało. Oczywiście spory historyczne wrócą. Czy należy odkładać je do końca wojny? Fakt, że jest to pożywka dla ruskich trolli, ale pozostawienie ruskim trollom monopolu na ten temat też nie jest dobre. Niby nie są skuteczni, ale kropla drąży skałę…

Dyskutować warto już teraz

Myślę, że warto już teraz zacząć dyskutować. Boję się jednak zaczynać od Wołynia itp. Chciałbym zacząć od międzywojennej historii i procesu Stepana Bandery. Temat znacznie lżejszy, chociaż też trudny. Wtedy nie było problemu masowych mordów. Był terror indywidualny. Niektórzy uważają, że działania bojowników ukraińskich z UWO i OUN były analogiczne do wcześniejszych działań polskich bojowników PPS i innych “terrorystów” jak sami się nazywali (wtedy to określenie nie było jednoznacznie pejoratywne). Jednak diabeł tkwi w szczegółach. Bojownicy PPS stosowali terror indywidualny w zasadzie tylko na terenie Rosji, najbardziej opresyjnego zaborcy. W zaborze pruskim próbowano raczej innych metod walki, bo Prusacy, choć też wredni, stosowali się przynajmniej do prawa, które sami tworzyli. W poczciwej  monarchii austriackiej, zwłaszcza bliżej jej końca,  nawet nikt by nie  pomyślał o zamachach.

II RP nie była ideałem, jeśli chodzi o traktowanie mniejszości, ale tragedii nie było a Ukraińcy, choć mieli wiele problemów, mogli walczyć o ich rozwiązanie legalnymi metodami. Politycznie walczyły partie ukraińskie, zrzeszone w UNDO. Przez pewien czas ich przedstawiciel Wasyl Mudryj,  był marszałkiem Sejmu. Duże pole do popisu mieli Ukraińcy w samorządach, zwłaszcza za czasów wojewody Józewskiego na Wołyniu. Ukraińcy tworzyli swoje organizację kulturalne, spółdzielnie. Polityka IIRP wobec mniejszości pozostawiała wiele do życzenia,  ale nie było tragedii. I była możliwość, by zmieniać sytuację na lepszą. Nacjonaliści z OUN postanowili jednak toczyć radykalną walkę przeciwko państwu polskiemu. Radykałem wśród radykałów był Stepan Bandera i ludzie z nim związani, którzy później stworzyli odrębną partię. (Ale o tym innym razem)

Proces Stiepana Bandery

Gdyby jeszcze te zamachy OUN były wymierzone w największych polskich “ukrainożerców”! Nie! One były skierowane głównie przeciwko zwolennikom porozumienia polsko-ukraińskiego i to po obu stronach. Już wtedy zabijani byli Ukraińcy, próbujący się dogadać z Polakami. W czasie II wojny światowej, banderowcy na pełną skalę zaczęli niszczyć ukraińską polityczną konkurencję i wcale nie chodziło o zwolenników komuny. Jeśli chodzi o naszych bojowników przed I wojna światową, to PPS bardzo nie lubił endeków i odwrotnie, ale nikt nie myślał o zamachach na przywódców konkurencyjnych ugrupowań.

Jednak największe różnice w polskiej i ukraińskiej narracji historycznej, pojawiają się dopiero w związku z procesem  Stepana Bandery, po zabójstwie ministra Pierackiego w 1934 r. Wtedy po raz pierwszy pojawił się na forum publicznym Stepan Bandera, jak się okazało “krajowy prowidnyk” Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów. Wcześniej, nawet polska policja nie wiedziała o istnieniu Bandery a nawet funkcji krajowego prowidnyka. W ukraińskiej świadomości do dziś istnieje świetlany obraz Bandery z tamtego procesu. Podziwiają go za to, że upierał się, by mówić wyłącznie po ukraińsku, choć znał język polski.

Za każdym razem, gdy zabierał głos, przerywano mu i z powodu swojego uporu, był pozbawiony prawa do obrony. Wtedy powstał w świadomości ukraińskiej obraz niezłomnego Bandery i opresyjnego, złowrogiego państwa polskiego, które zakazuje Ukraińcom używać języka ukraińskiego w miejscach publicznych.  Ten obraz i ta narracja jest powszechna do dziś. Jakiś czas temu miałem na jednym z portali społecznościowych “spięcie” z pewną Ukrainką, która broniła Bandery, choć twierdziła, że nie jest ani banderówką ani w ogóle nacjonalistką, ale ma wielki szacunek do Stepana, głównie za jego postawę na tamtym procesie.

Jak było naprawdę?

Jak sprawa wyglądała naprawdę? Mówił o tym prokurator, oskarżający w sprawie o zabójstwo Pierackiego.  W prosty sposób wyjaśnił, co mówiło obowiązujące wtedy prawo na ten temat. Używanie języka mniejszości w sądach, było jak najbardziej dopuszczalne, ale w regionach, w znacznym stopniu zamieszkałych przez daną mniejszość. Gdyby proces odbywał się we Lwowie czy Stanisławowie, według właściwości miejscowej sądu, Bandera miałby prawo swobodnie wypowiadać się po ukraińsku. Jednak zamachowcy sami wybrali Warszawę na miejsce zamachu a w tym mieście nie było wówczas istotnego odsetka Ukraińców, więc Bandera, jako obywatel polski, stający przed sądem w Warszawie, nie miał prawa używać języka ukraińskiego. To chyba proste.

Potem, gdy za inne sprawki, Bandera odpowiadał przed sądem we Lwowie, mógł swobodnie posługiwać się językiem ukraińskim. To jednak ukraińska narracja pomija lub też podaje, że Polacy ulegli na skutek niezłomnej postawy Bandery. Tymczasem sprawa wyglądała tak, jak mówił prokurator w warszawskim procesie Bandery. Niestety, polskie publikacje często powtarzają tę ukraińską narrację, którą trudno nawet nazwać innym punktem widzenia. Jest ona po prostu fałszywa.

Więcej o postępowaniu w sprawie zamachu na Pierackiego, można się dowiedzieć z książki Władysława Żeleńskiego “Zabójstwo ministra Pierackiego”(Paryż 1973, Biblioteka „Kultury”; wydanie krajowe: Iskry 1995)

Klaudiusz Wesołek

Tekst archiwalny w rocznicę zbrodni wołyńskiej

 

Zobacz także

Gwiazda polskiej estrady, amerykańscy sportowcy, naukowcy. Tragedia u schyłku epoki Gierka

87 osób – załoga i pasażerowie – to ofiary katastrofy na Okęciu. 14 marca minęło już 46 lat od tamtej tragedii. Zginęła jedna z najpopularniejszych polskich wokalistek – Anna Jantar,…

Pomarańczowo-biały kot relaksujący się na krześle

To nieprawda, że Twój kot Cię ignoruje. On po prostu czuje się bezpiecznie

Aż 68 proc. Polaków ma wrażenie, że ich kot ich ignoruje. To efekt błędnej interpretacji kociej mowy ciała – uważają eksperci. Badani nie tylko mają wrażenie, że ich kot ich…

Dziki problem w stolicy. Kolejne wydanie Magazynu Nowego Telegrafu Warszawskiego

Dziki (czasem inne zwierzęta) coraz częściej pojawiają się w mieście, nawet w okolicy blokowisk. W stolicy to coraz większy problem. Wielu mieszkańców ma już na koncie bezpośrednie spotkanie z dzikim…