Wśród argumantów przeciwników radykalnych sankcji wobec Rosji pojawia się jeden brzmiący logicznie (choć niemoralnie). Dogadując sie z Putinem mamy rzekomo zapewnić sobie spokój, bezpieczeństwo. Mówiąc wulgarnie – uratować dupska, co jest lepsze od agresji i wojny. Ten argument mógłby być dyskutowany, gdybyśmy do czynienia mieli z dyktatorem myślącym jednak kategoriami racjonalnymi dla nazej cywiliacji. Tu mamy do czynienia z bandziorem, który myśli owszem – racjonalnie – ale według swoich zbrodniczych kategorii. Dlatego w niektórych krajach postsowieckich jest prawny zakaz poddawania się. Tam wiedza, że poddając sie wrogom nie zyskamy ich szacunku, ale pogadrę. I strzał w potylicę. Dogadując sie z Putinem wskakujemy do wielkiego kotła, pod którym jest już podpalony ogień. Taktycznie może coś na krótką metę się ugra. Ale nie zmieni to fakt, że ogien pod garem jest już rozpalony.
Andrzej Maksymowicz



