Pomoc szukającym pracy uchodźcom jest na pewno trudniejsza niż osobom, które usiłują powrócić na rynek pracy w trudnych sytuacjach życiowych – mówi Andrzej Siwoń. Socjolog i doradca zawodowy w Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej w Kielcach.
Czym różni się standardowa porada doradcy zawodowego w przypadku osób, które w wyniku np. jakiegoś nieszczęścia, choroby, muszą znaleźć nową pracę, a jak wygląda porada uchodźcom?
Andrzej Siwoń: Nie jestem specjalistą w dziedzinie interwencji kryzysowej. A tak należałoby zakwalifikować pomoc szukającym pracy uchodźcom, osobom będącym często w sytuacji traumy albo raczej szoku. Bo o prawdziwej traumie będziemy mówili później. Jest to sytuacja na pewno trudniejsza niż pomoc osobom, które usiłują powrócić na rynek pracy w różnych trudnych sytuacjach życiowych. Wspólny mianownik jest taki, że w każdym przypadku rzetelna, specjalistyczna pomoc nie może abstrahować od uwarunkowań społeczno – emocjonalnych.
W tym kwestii zdrowia psychicznego (nie tylko fizycznego). Syntetycznie rzecz ujmując: indywidualizacja pracy z osobą chcącą podjąć/wznowić aktywność zawodową oparta jest na rzetelnej diagnozie predyspozycji zawodowych (fizycznych, psychicznych, intelektualnych), na określeniu kwalifikacji zawodowych, z uwzględnieniem kwestii zdrowia fizycznego i psychicznego. Powinna być to pomoc wielospecjalistyczna (nie tylko doradcy ale także psychologa, pedagoga, lekarza). Sytuację komplikują kwestie komunikacyjne, często potrzebna będzie pomoc tłumacza. Krótko mówiąc działając na zasadzie spontanicznego odruchu – nie damy rady. Potrzeba systemu oraz skorzystania z zasobów UE: chodzi tu o zarówno „know how”, jak i o zasoby ludzkie.
Sytuacja przyjeżdżających do Polski uchodźców jest zupełnie inna, uciekają przed wojną, zniszczeniem, śmiercią, ale zostawiają też nieraz cały dobytek, ba, nawet zwierzęta. Czy w takim przypadku procedura doradcy wygląda inaczej?
Częściowo odpowiedź zawarta jest powyżej. Specjalista powinien stwierdzić, określić w jakim psychicznym stanie znajduje się konkretna osoba. Niekoniecznie zawsze musi to być stan bardzo zły, ponieważ to jak ludzie reaguje w sytuacjach trudnych (i jak trudna jest dana sytuacja subiektywnie postrzegana) zależy od bardzo indywidualnych uwarunkowań. Czasami uruchamiają się bardzo silne mechanizmy adaptacyjne, w związku z bardzo silną motywacją.
Osobiste obserwacje z ostatnich dni wskazują, że aktualnie trafia do nas 2 fala osób i są to ludzie znacznie bardziej zagubieni, czasami w sytuacji wręcz szoku – porównując z osobami, które przybyły w pierwszych dniach inwazji. Pomoc w obecnej chwili powinna zmierzać do wspólnego zrekapitulowania – z pomocą doradcy – zasobów i możliwości oraz określenia potrzeb z drugiej strony; dopiero wtedy można formułować cele, budować plan działania. Osoby zagubione prawdopodobnie nie znają ani swoich praw, ani możliwości uzyskania wsparcia, ważności i wartości posiadanych kwalifikacji i kompetencji, żeby od czegoś zacząć, gdy już zaopiekujemy kwestie zdrowotne.
Czy powinny być przygotowane jakieś specjalne programy dla dzieci i młodzieży w kontekście wyboru szkół, przyszłej ścieżki zawodowej?
W szkołach są realizowane różne programy z zakresu doradztwa. Wsparcia udzielają m. in. poradnie psychologiczno – pedagogiczne, które mają wieloletnie doświadczenie w tym zakresie. By skierować tego rodzaju wsparcie do dzieci ukraińskich, potrzeba przede wszystkim przezwyciężenia bariery językowej. Moim zdaniem działając wyłącznie w oparciu o nasze zasoby, kwalifikacje i możliwości naszej kadry nauczycieli i specjalistów – nie zaspokoimy znakomitej części potrzeb. Należy zmobilizować i zaangażować szeroki front współpracy: zasoby UE, organizacje pozarządowe, samorządy i wolontariuszy.



