W niedzielę minęło 31 lat od niezwykłego nawet na tamte czasy, a na dziś niewyobrażalnego wydarzenia. 20 marca 1991 roku Legia Warszawa zremisowała w Genui z Sampdorią 2:2 w rewanżowym spotkaniu ćwierćfinału Pucharu Zdobywców Pucharów. Jako ostatni polski klub zagrali w półinale europejskich pucharów.
W pierwszym meczu, 6 marca, wygrali legioniści 1:0. Gola zdobył Dariusz Czykier. W rewanżu nikt nie dawał im szans. Bo Sampdoria to nie był wówczas przeciętniak Serie A. To była prawdziwa potęga. Naszpikowany gwiazdami zespół (Vialli, Mancini, Lombardo, Pagliuca itd.), bronił trofeum. I pewnie zmierzał po mistrzostwo Włoch. A w tamtym czasie Serie A była najsilniejszą ligą świata. Legioniści w lidze polskiej zajęli miejsce dziewiąte. A w dodatku zimą wyjechał do Galatasaray Stambuł najlepszy ich piłkarz, Roman Kosecki.
Wygraną w Warszawie wszyscy uznali za przypadkową. Rewanż miał być wielkim triumfem Włochów. Tymczasem – dwa gole 19-letniego Wojtka Kowalczyka dały legionistom prowadzenie 2:0. Włosi wyrównali po bramkach Viallego i Manciniego (obecny selekcjoner reprezentacji Włoch). W końcówce były niesamowite emocje, bo czerwoną kartkę obejrzał fenomenalnie spisujący się w bramce Maciej Szczęsny. Limit zmian był wykorzystany, więc między słupkami stanął obrońca, Marek Jóźwiak. Gola nie puścił! 2:2 dało awans Legii do półfinału. Tam, było 1:3 w dziesiątkę w Warszawie i 1:1 w Manchesterze z ekipą United. Manchester wywalczył puchar, po wygranej w finale z Barceloną.
Pod wieloma względami wyjątkowy
Wynik Legii był pod wieloma względami wyjątkowy. Po pierwsze, jak dotąd jeden polski klub zagrał w finale europejskich rozgrywek (sezon 1969/70 – Górnik Zabrze, finał Pucharu Zdobywców Pucharów). Legia Warszawa jako jedyna z polskich drużyn grała w półfinale (1969/70 Puchar Mistrzów, i właśnie 1990/91 Puchar Zdobywców Pucharow), raz w półfinale zagrał Widzew Łódź (1982/83 Puchar Mistrzów). Ale też potem nikt nawet nie zbliżył się do tych sukcesów.
W kolejnych latach Legia dwa razy grała w Lidze Mistrzów (1995/96 – ćwierćfinał, 2016/17 – trzecie miejsce w grupie, „spadek do Ligi Europy”), w Lidze Mistrzów w fazie grupowej zagrał też Widzew (1996/97). Były awanse do wiosennej fazy w Pucharze UEFA i Lidze Europy – Wisła Kraków Henryka Kasperczaka, Groclin z Sebastianem Milą, Lech Poznań z Robertem Lewandowskim, potem ponownie Wisła, Lech, kilka razy Legia. Ale nikt rundy na wiosnę nie przeszedł.
Legia jest więc jak dotąd ostatnim klubem, który grał w półfinale pucharów. Wojciech Kowalczyk, autor trafienia na Old Trafford jest ostatnim jak dotąd zawodnikiem, który w półfinale trafił do siatki. I raczej nie zanosi się, by to się szybko zmieniło.



